28. Św. Tomasz z Akwinu
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

28. Św. Tomasz z Akwinu

28 stycznia

Na studiach przezwali go „niemym wołem”. No cóż, z pewnością nie intelekt, ale raczej dostrzegali wyróżniający kolegę wzrost i tuszę, a do tego milczenie w trakcie zajęć. Jak bardzo się pomylili w ocenie średniowieczni żacy? Oj, bardzo, bo kiedy ów „wół zaryczał”, to stało się dokładnie tak, jak św. Albert Wielki stwierdził:

„Ten niemy wół zaryczy tak głośno, iż rykiem wypełni świat”.

0,00 / 0,00

Nasz patron to, po św. Augustynie, najczęściej cytowany pisarz kościelny w Katechizmie Kościoła Katolickiego.  Dziś naszym „przewodnikiem” po świecie wiary jest doktor Kościoła, określany również mianem Doctor Angelicus – św. Tomasz z Akwinu – Akwinata.

I wydaje się, że to określenie „przewodnik”, ten, który prowadzi – w jego przypadku jest szczególnie istotne. Bo tomizm, od stuleci, tworzy fundament, na którym bazuje zachodnia myśl chrześcijaństwa. To właśnie św. Tomasz z Akwinu pokazał, że między wiarą a rozumem istnieje naturalna zgodność, nawet jeśli posługują się różnymi metodami poznawczymi.

A jak to się stało, że urodzony ok. 1224/25 roku w na zamku w Roccasecca niedaleko Akwinu, chłopiec stał się

„między uczonymi największym świętym, a między świętymi największym uczonym”?

Otóż, kiedy miał 5 lat oddano go do benedyktynów na Monte Cassino, gdzie miał się najpierw kształcić, a może z czasem osiągnąć stanowisko opata. Ale pobożny, zdolny młodzieniec, jak głosi legenda, pewnego dnia zawołał głośno

„chciałbym zrozumieć Boga!”

i ruszył swoją drogą. Trafił na uniwersytet w Neapolu i choć szlachecka rodzina była przeciwna, wstąpił do żebrzącego kaznodziejskiego zgromadzenia dominikanów. Miał wtedy ok. 20 lat.

Przełożeni wysłali go na studia w Rzymie, Paryżu. Później była Kolonia, gdzie przyjął święcenia. Dalej powrót na Sorbonę, ale już jako wykładowca teologii.  Następnie było Orvieto i Rzym i znowu słynna Sorbona, gdzie wykłady Akwinaty cieszyły się ogromną popularnością. Choć trzeba też zauważyć, że świat musiał do nich „dorosnąć”, bo dla niektórych głoszone przez Tomasza poglądy nie były do zaakceptowania.  Po Paryżu był znów Neapol.  Gdybyśmy skupili się tylko na wymienieniu miejsc, w których doceniono siłę intelektu św. Tomasza, to pozostałby w naszej pamięci tylko naukowiec-filozof. A trzeba nam pamiętać, że był kapłanem.  Był duchownym, który nie pragnął zaszczytów i kiedy mu je proponowano, konsekwentnie odmawiał.  Był wielkim umysłem, który karmił się głęboką wiarą. Jak trafnie nazwał go papież Benedykt XVI był „duszą wybitnie eucharystyczną”. Podobno, kiedy pracował nad jednym ze swoich dzieł, przytulał głowę do tabernakulum. Poza tym, kiedy wsłuchamy się w jego teksty liturgiczne – hymny, możemy „poczuć” św. Tomasza z Akwinu.  Te słynne „Zbliżam się w pokorze” czy „Sław języku”.

Poza tym niech świadectwem wielkości tego świętego doktora Kościoła będzie historia ostatniego etapu życia.  Otóż przez kilka miesięcy przed śmiercią nie podyktował już ani słowa. Mimo próśb wielki filozof zamilkł. Jego sekretarz po latach opowiedział, że po Mszy świętej – głębokim doświadczeniu mistycznym – Akwinata stwierdził:

„Wszystko czego dokonałem jest jak wymłócona słoma, przy tym co mi dziś zostało objawione…”

Św. Tomasz zmarł w 1274 roku, w drodze na sobór powszechny w Lyonie. Odszedł po krótkiej chorobie mając zaledwie 48 lat. Kanonizowany został w 1323 roku, a od 1567 jest doktorem Kościoła. Jego największe filozoficzne dzieła to „Summa przeciw poganom” i wielotomowa, niedokończona „Summa teologii”.  Ponadto wprowadził do myśli chrześcijańskiej filozofię Arystotelesa, pokazał nam jej ogromną wartość.  Akwinata patronuje wszystkim uniwersytetom i szkołom katolickim.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!