Ustawienia

Ulubione 0
Rekolekcje w drodze do Emaus
Medytacja I - Bliskość
0,00 / 0,00
Medytacja I - Bliskość

Rekolekcje w drodze do Emaus

Wstęp

Każda wielka symfonia rozpoczyna się od prostego motywu – czegoś małego, co rozwijając się, spaja wszystko w całość.

W tych rekolekcjach zapraszamy cię do historii, która przypomina właśnie taki motyw. Będzie nim droga uczniów do Emaus. Niczym symfonia splata ona ze sobą wiele warstw: szok po śmierci Jezusa, rozczarowanie tych, którzy mieli nadzieję, że to On jest Mesjaszem, oraz cichy ogień, który zaczyna płonąć, gdy spotykają Zmartwychwstałego.

Ale czym jest motyw, który to wszystko spaja?

Papież Benedykt XVI powiedział kiedyś: „U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest to natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą…”. To jest sedno sprawy. Jezus pragnie spotkać się z Tobą – takim, jakim jesteś. I, jak przypomina nam papież Leon XIV, przyciąga nas miłością, która wypływa z Jego Serca.

Podczas tego spotkania coś się zmienia. Otwiera się nowy horyzont. I zaczyna zakorzeniać się radość Zmartwychwstania – radość dla absolutnie wszystkich. 

Przechodząc przez te rekolekcje, na początku każdej modlitwy warto mieć przy sobie długopis i dziennik lub po prostu notes. Słuchając, zapisuj wszystko, co cię dotknie – słowo z Ewangelii, myśl, obraz… coś, czego nie chcesz zapomnieć.

Rekolekcje składają się z czterech medytacji. Każda z nich to krok na drodze do Emaus. Każda jest sposobem na dostrzeżenie, jak blisko nas jest Jezus. Czego możesz się spodziewać?

Może pomogą ci one w uświadomieniu sobie prostego faktu: już jesteś w drodze. A Chrystus już idzie z tobą.

Dokąd prowadzi ta droga?

I co możesz odkryć, idąc nią?

To się jeszcze okaże…

Zapraszamy na międzynarodowe rekolekcje przygotowane przez o. Miguela Melo SJ z Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy odpowiedzialnego za Eucharystyczny Ruch Młodych. 

Medytacja I: BLISKOŚĆ

Medytacja I - Bliskość
0,00 / 0,00

Wstęp

Rozpoczynając drogę z uczniami idącymi do Emaus, pamiętaj: Bóg już patrzy na ciebie z ogromną miłością. Na początku tej modlitwy spróbuj się zatrzymać, pozwól, by twoje ciało się wyciszyło, a umysł uspokoił… i otwórz serce na radość Ewangelii – radość, która, jak powiedział kiedyś papież Franciszek, „napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają Jezusa”.

Wprowadzenie do Pisma Świętego

Spróbujmy wejść w Ewangelię św. Łukasza i dołączyć do uczniów na drodze do Emaus. Wyobraź sobie tę scenę, jakbyś tam był. Jak szeroka jest droga? Jest utwardzona czy pełna kurzu i pyłu? Rosną przy niej drzewa? Zauważasz mijających was ludzi czy są tam tylko Jezus i uczniowie? Jakie jest światło? Jak jasne jest popołudniowe słońce?

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: „Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?” Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”. Zapytał ich: „Cóż takiego?” (Łk 24,13-19a)

Poznajemy bohaterów tej historii: dwóch uczniów w drodze do Emaus. Jeden ma na imię Kleofas. Drugi pozostaje bezimienny – to może być jego przyjaciel lub żona. Idą razem pogrążeni w trudnej rozmowie. Wydają się smutni. W blasku popołudniowego słońca Jezus podchodzi bliżej i przyłącza się do nich, ale oni Go nie rozpoznają. Spróbuj przyjrzeć im się przez chwilę. Jak wyglądają?

Zapytał ich: „Cóż takiego?” Odpowiedzieli Mu: „To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli”.

Na to On rzekł do nich: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?” I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (Łk 24,19-27)

Zauważ dynamizm zawarty w tych słowach. Sfrustrowani uczniowie dzielą się swoją nadzieją – że Jezus był tym Jedynym… Mesjaszem. Nadzieją, która zdawała się legnąć w gruzach wraz z Jego śmiercią na krzyżu. I właśnie w samym środku ich zagubienia i rozczarowania Jezus zaczyna do nich mówić. Objaśnia im Pisma, a w ich sercach zaczyna otwierać się coś zupełnie nowego. 

Zastanów się przez chwilę: co mogą czuć uczniowie, gdy dociera do nich, że Słowo Boże przemawia bezpośrednio do nich, dotykając łagodnie ich nadziei, pragnień i zmagań? Jeśli jest ci trudno to sobie wyobrazić, nie martw się. Po prostu bądź blisko nich… 

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (Łk 24,28-31)

Ich rozmowa z Jezusem była początkiem czegoś więcej – drogą do głębszej bliskości. Zapraszają Go do środka. Siadają przy stole. I wtedy coś się dzieje: Jezus bierze chleb, błogosławi go, łamie. W tym momencie otwierają im się oczy. Te gesty wydają się znajome – jakby już kiedyś je widzieli. Gesty innych rąk… innej osoby… A może… właśnie tej samej? Coś się zmienia. Powraca zachwyt. Ich serca ponownie budzą się na działanie Boga. Trwaj w tej chwili. Jak myślisz, co mogli czuć uczniowie? A ty co byś czuł, siedząc tam razem z nimi?

I mówili nawzajem do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”

W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi”. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba (Łk 24,32–35)

Pewien poeta powiedział kiedyś, że są w sercu takie zakamarki, które nie istnieją, dopóki nie zaczną płonąć od środka. Coś takiego dzieje się z uczniami. To właśnie poprzez ten wewnętrzny ogień, będący darem Ducha Świętego, rozpoznają Jezusa. I wszystko się zmienia. Wstają od stołu – jakby z mroku smutku i śmierci powstawali do nadziei i życia. 

Wracają do Jerozolimy. Bez wahania. Bez strachu przed nocą. Liczy się tylko ta nagła, głęboka potrzeba serca. Nie taka, która wynika z przymusu, ale ta, która rodzi się w sercu przepełnionym radością Ewangelii. Zatrzymaj się na chwilę przy tym obrazie: Jak smakuje taka radość?

Rozmowa 

Na zakończenie wyobraź sobie uczniów ruszających w stronę Jerozolimy – szybki krok, serca pełne radości. Nie mogą zachować tego dla siebie. Muszą podzielić się tym, co stało się w drodze… jak poznali Go przy łamaniu chleba. Zostań przy tej scenie. Co czujesz, patrząc na jej bohaterów? Porozmawiaj teraz o tym z Jezusem.

Modlitwa końcowa

Panie Jezu,

dałeś mi wszystko –

Twoje Słowo, Twoją Obecność, Twoją Przyjaźń.

Teraz ja oddaję się Tobie,

ponieważ pragnę być gotowy

do Twojej misji współczucia.

Daj mi tylko Twoją miłość i Twoją łaskę.

To mi wystarczy.

Amen.

Treść rekolekcji

o. Miguel Melo SJ (Papieska Światowa Sieć Modlitwy, odpowiedzialny za Eucharystyczny Ruch Młodych)

Dźwięk i montaż

Paweł Nawrocki

Czyta

Łukasz Sośniak SJ

Tłumaczenie i koordynacja

Dominik Dubiel SJ

Grafika i wsparcie

Natalia Płońska