Mam na imię Ewa, mieszkam w Zamościu, mam 39 lat. W okresie Wielkiego Postu 2011 r. w gablocie kościoła akademickiego KUL w Lublinie (odbywam tam studia podyplomowe) zauważyłam plakat informujący o MwD. Zaraz po powrocie do domu ściągnęłam na telefon pierwsze pliki na cały tydzień. Ta forma modlitwy bardzo mi odpowiada. Zwykle odsłuchuję mp3 z rozważaniami w autobusie, jadąc do pracy, czasami w drodze powrotnej. Modlitwa Słowem Bożym nie była mi obca (należymy z mężem do Domowego Kościoła), ale takie gotowe rozważania też są bardzo cenne, pomagają spojrzeć na codzienną Ewangelię pod innym kątem, zwrócić uwagę na coś, czego nieraz nie dostrzegam rozważając Słowo Boże podczas codziennego Namiotu Spotkania. Jestem wdzięczna za tę inicjatywę, staram się ją propagować w szkole, w której pracuję oraz w naszych kręgach Domowego Kościoła. Myślę, że jest to dobra propozycja szczególnie dla ludzi młodych, ale także dla wszystkich, którzy chcą pogłębiać swoją relację z Bogiem poznając Go w Jego Słowie. Chwała Panu!

Ewa

Na modlitwę  w Drodze natknęłam się przypadkiem przeglądając facebook’a. Zaintrygowało mnie to, więc postanowiłam dowiedzieć się na ten temat więcej- tak też zrobiłam. Niezmiernie zaciekawiła mnie takowa propozycja i sposób w jaki to może być nagrane. W związku z tym ściągnęłam pierwsze nagrania i zaczęłam słuchać. Bardzo mi się spodobało podejście do tematu Słowa Bożego podczas nagrań oraz sam sposób nagrania. Modlitwy w Drodze słucham raczej w domu, samotnie wieczorem przed modlitwą, rozmową z Przyjacielem. Traktuję ją jako rzeczywiste Słowo Boże, które łatwiej zrozumieć, ale także jako możliwość wyciszenia się przed wieczornym pacierzem. Jednakże nie ograniczam się tylko do tego- kiedy jadę gdzieś dalej niż zwykle również korzystam z takiej możliwości. Dziękuję za pomysł i realizację Modlitwy w Drodze, a nade wszystko za ogólnie udostępnienie jej wszystkim zainteresowanym.

Natalia, lat 16.

Mam 42 lata, jestem ojcem dwojga dzieci i pochodzę z Brzeska (woj. małopolskie) a obecnie pracuję w Wielkiej Brytanii. Chcąc zgłębiać modlitwy w języku angielskim przez co mieć też możliwość lepszego uczestnictwa w Eucharystii w tym języku kiedy pojawia się taka potrzeba. Napotkałem na angielską wersję tej modlitwy na www.pray-as-you-go.org i zacząłem tak właśnie rozważać Dobrą Nowinę. Następnie zabrałem do ręki telefon komórkowy i szukając aplikacji na Android Market, zostałem przekierowany do wersji w ojczystym języku. Taka więc była moja droga do Modlitwy w drodze Od tej pory rozważania sprawiły, że z nadzwyczajną siłą prostują się kręte drogi a „Modlitwa w drodze do celu” stała się ważną częścią dnia. Wsłuchuję się w słowa Syna Bożego przed snem oraz w przerwie na lunch. Czyż kochające dziecko nie tęskni za swoim ojcem gdy ciągle nie ma go w domu? Czyż z Ojcem Niebieskim nie jest podobnie? Daje On zatem wskazówki na każdy dzień jak zdobywać klucze do nieba poprzez Krzyż Chrystusa.

MwD jest dla mnie bardzo ważnym dziełem i cennym dziełem. Mówię to z czystym sumieniem. Pisanie rozważań do MwD dało mi ogromnie wiele w czasie, gdy byłam w Szwecji. Myślę, że dzięki temu nie straciłam swojej „łączności” z Jezusem, a na pewno było wielkim wsparciem w kontakcie z Nim. Gdy rodzi się pokusa odpuszczenia pewnych praktyk (bo przeżywa się jakikolwiek kryzys), to istnieje możliwość zatracenia wrażliwości i czułości na rzeczy ważne. Wtedy trzeba walczyć o to, co jest naprawdę dla mnie istotne, o to, na czym najbardziej zależy. Szczególnie cenie sobie rozważania pisane w trudzie, gdy nie wszystko idzie po mojej myśli. W takich chwilach wiem, że jedyna pomoc jaka przyjdzie, będzie wielką łaską od Boga. Im bardziej jestem połamana, im więcej dostrzegam zranień, niedoskonałości, im bardziej jestem „niczym”, wtedy On, Jezus- Mój Mistrz, jest wszystkim. Bardzo tego doświadczam podczas pisania, że właśnie w takich momentach On jest i zawsze się o mnie troszczy. Tak samo zatroszczył się o mnie tam w Szwecji, dając mi rozważania do napisania- aby dostrzegać Jego opiekę w każdym dniu, czyli odnajdywać Boga we wszystkim, nawet w tych najtrudniejszych chwilach, gdy świat przestaje być taki jasny i pełen kolorów.

Martyna, 26 lat

Przede wszystkim – dziękuję, że jesteście Jako zapracowana mama dwójki małych szkrabów, o czas na modlitwę muszę naprawdę walczyć. Tak naprawdę jedynym czasem w ciągu dnia, kiedy jestem sama i mam chwilę ciszy i spokoju, jest droga do pracy. Dlatego MWD towarzyszy mi w samochodzie – zamiast złościć się na korki, spędzam teraz czas dużo owocniej. W dni, w które zajmuję się domem, również korzystam z Waszych rozważań (brakuje mi tylko rozważań na sobotę, która dla wielu osób – w tym dla mnie – jest przecież dniem pracującym). Ta chwila modlitwy pomaga mi być lepszą mamą, lepiej wypełniać moje codzienne obowiązki – może dlatego, że przez konfrontację ze Słowem Bożym troszkę inaczej patrzę na moją hierarchię wartości i nabieram dystansu do tego, co wcześniej wydawało się problemem nie do przeskoczenia. Dziękuję Wam bardzo, wspieram modlitwą – i chwała Panu

Majka