8. Św. Dominik
Św. Dominik
0,00 / 0,00
Św. Dominik

8. Św. Dominik

8 sierpnia

„Był wzrostu średniego, szczupłej budowy ciała, twarzy pięknej i lekko zarumienionej, włosy i broda rudawe, piękne oczy. Z jego czoła i rzęs promieniował jakiś rodzaj blasku… Miał smukłe i piękne dłonie, silny i piękny głos”.

Kiedy się modlił, „siedząc cicho otwierał przed sobą jakąś książkę i, wpierw przeżegnawszy się, czytał… I jakby prowadził dysputę z przyjacielem, raz przybierał postać zniecierpliwionego kręcąc energicznie głową, potem jakby cicho słuchał i bił się w piersi. I znów widziałeś go dyskutującego i zmagającego się i śmiejącego się i płaczącego – wszystko naraz”. Dzisiaj powiemy o św. Dominiku Guzmanie, założycielu dominikanów. 

Św. Dominik
0,00 / 0,00

Jego imię pochodzi od łacińskiego słowa dominicus, co znaczy Pański, należący do Pana. Nie było zbyt popularne. Rozpowszechniło się od naszego patrona.

Dominik urodził się około roku 1170 w Caleruega, w północnej Hiszpanii. Należał do znamienitego rodu kastylijskiego. Rodzina była bardzo pobożna. Jego ojcem był Feliks Guzman, a matką bł. Joanna z Azy. Miał dwóch braci: bł. Manesa, dominikanina oraz Antoniego, który był księdzem diecezjalnym.

Dominik się najpierw w domu rodzinnym. Od czternastego roku życia uczył się w Palencji, potem także w Salamance. Studiował sztuki wyzwolone, a następnie teologię. W 1196 roku przyjął święcenia kapłańskie i niedługo potem został mianowany kanonikiem katedry w Osmie.

Król Kastylii, Alfons IX, w 1203 roku wysłał biskupa Osmy Diego d’Azevedo w misji dyplomatycznej do Niemiec i Danii. Dominik był przyjacielem biskupa i towarzyszył mu w podróży. Kiedy przemierzali Francję, natknęli się na niepokoje społeczne wywołane herezjami albigensów, waldensów i katarów. W trakcie misji zawędrowali aż w okolice Szczecina, na polskie Pomorze. Byli świadkami najazdu pogan, węgierskich Kumanów na Turyngię.

Te doświadczenia wywarły wielkie wrażenie na Dominiku. Poruszony, udał się do Rzymu, aby prosić papieża o pozwolenie na prowadzenie misji wśród Kumanów. Innocenty III nie zgodził się na to, ale posłał go do Francji, aby zajął się walką z tamtejszymi herezjami.

Dominik wędrował pieszo od miejscowości do miejscowości i głosił Ewangelię. Prostował błędy i wyjaśniał autentyczną naukę Jezusa. Dla większego świadectwa postanowił żyć i działać jak Jezus, w prostocie i ubóstwie. Zrezygnował z posiadania rzeczy na własność, żył z jałmużny.

W 1207 roku do Dominika dołączyło 11 cystersów, którzy chcieli wieść podobny tryb życia apostolskiego. 

Niektórzy z grupy naśladowców, w 1215 roku, złożyli śluby przed św. Dominikiem i w ten sposób zapoczątkowali Zakon Kaznodziejski, dominikanów. Ich celem było głoszenie słowa Bożego i troska o zbawienie dusz. Początkowo dominikanie przyjęli regułę św. Augustyna i konstytucje norbertanów, zmienione po kilku latach na kapitule w Bolonii na Ustawy Braci Kaznodziejów. Nowy zakon zatwierdził papież Honoriusz III w 1216 roku. 

Dominikanie szybko rozprzestrzenili się po całej Europie. Z rąk św. Dominika przyjęli habity zakonne m.in. jego pierwsi polscy naśladowcy, św. Jacek i bł. Czesław. 

Dominik prowadził surowe, pokutnicze życie. Przemierzał pieszo Europę. Głosił Ewangelię, organizował wykłady z teologii. Na łożu śmierci pouczał współbraci, by „mieli miłość, strzegli pokory i nie odstępowali od ubóstwa”. Umarł 6 sierpnia 1221 roku w Bolonii i tam został pochowany. Kanonizował go Grzegorz IX w 1234 roku. W ikonografii ukazywany jest w habicie dominikańskim. Jego atrybuty to m.in.: krzyż, lilia, księga i różaniec. 

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!