Dzisiaj Jezus poucza nas, że Bóg przychodzi do nas na różne sposoby. 

Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg świętego Łukasza
Łk 7,31–35 
Jezus powiedział do tłumów: „Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie płakaliście». Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność”. 

Święty Ignacy Loyola, będąc genialnym znawcą ludzkiej psychiki, rozróżniał dwa stany duszy, które następują jeden po drugim: pocieszenie, kiedy człowieka napełniają radość i Boża obecność, oraz strapienie, kiedy czujemy się opuszczeni i samotni. Te stany dobrze obrazują dzieci z dzisiejszej Ewangelii: muzyka i tańce albo biadanie i płacz. Dwie drogi – Jezusa i Jana Chrzciciela – oznaczają, że Bóg dostosowuje się do naszego stanu psychicznego i na różne sposoby nawiedza nasze dusze. Jaki jest twój stan psychiczny? 

Dzieckiem mądrości jest ten, kto potrafi odnajdywać Bożą obecność nie tylko wtedy, kiedy przepełnia go radość, ale także wtedy, gdy jest przygnębiony. Przez swoją Mękę Jezus jest zjednoczony w cierpieniu razem z nami. Jak przyjmujesz z ręki Boga szczęście, a jak trudne doświadczenia?

Współczesny człowiek jest jak kapryśne dziecko na rynku: raz żali się, że jest przepracowany, a zaraz potem, gdy nie ma nic do roboty, staje się nerwowy i zagubiony. Dziecko mądrości przepełnione radością pamięta, że tylko Bóg jest źródłem prawdziwego szczęścia, a także gromadzi siły na czas próby i smutku.  Podczas samotności wzmacnia się świadomością, że i w tym stanie Bóg o nim nie zapomniał, a strapienie jest środkiem wzrostu w wierze i że niebawem Bóg znowu da mu odczuć swoją obecność. 

Prośmy, abyśmy zawsze trwali w obecności Boga i byli wdzięczni za Jego dary. 

Chwała Ojcu…