Ustawienia

Ulubione 0
Ostatnie godziny Jezusa
Wjazd do Jerozolimy
0,00 / 0,00
Wjazd do Jerozolimy
Przyszedłem aby świat zbawić
Umycie nóg
Ja Jestem drogą i prawdą i życiem
Ja Jestem krzewem winnym
Zapowiedz Parakleta
Modlitwa Arcykapłańska
Męka

Ostatnie godziny Jezusa

Rekolekcje Wielkopostne 2020

Każdy, kto towarzyszył umierającemu w ostatnich dniach i godzinach jego życia, nie będzie już nigdy takim samym człowiekiem. Być przy osobie kochanej w ostatnich chwilach przemienia, zostawia ślad na całe późniejsze życie. Rozpamiętujemy każdy gest, każde słowo. Rejestrujemy każdą zmianę nastroju, czujemy oddech, chcemy odgadnąć potrzeby i pragnienia bliskiej osoby, która zbliża się do kresu życia.

A czy inaczej mogło być z Jezusem i apostołami? Umiłowany uczeń, po latach od zdarzenia, zostawił nam pieczołowity zapis tych „Ostatnich godzin Jezusa”. Czytając lub słuchając o tych wydarzeniach, medytując nad nimi, możemy być bardzo blisko, możemy niemalże bezpośrednio w nich uczestniczyć. 

„Ostatnie godziny Jezusa” to seria medytacji na bazie ewangelii św. Jana. Mogę być blisko Pana, słuchać Jego słów, patrzeć na Jego gesty, po prostu być obecnym. Tu nie chodzi o mnie, ale o Niego. Pozwolę sobie na to, by zwyczajnie przy Nim być. Niech to, co mówi, co czyni, dotyka mojego serca i przemienia je.

Bycie przy Jezusie w Jego ostatnich godzinach może odmienić moje życie. Wytrwam przy Nim do końca. Przyjmę to, co On chce mi teraz dać.

Wjazd do Jerozolimy
0,00 / 0,00
Przyszedłem aby świat zbawić
0,00 / 0,00
Umycie nóg
0,00 / 0,00
Ja Jestem drogą i prawdą i życiem
0,00 / 0,00
Ja Jestem krzewem winnym
0,00 / 0,00
Zapowiedz Parakleta
0,00 / 0,00
Modlitwa Arcykapłańska
0,00 / 0,00
Męka
0,00 / 0,00

1.

Medytacja pierwsza: Wjazd do Jerozolimy

“Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: «Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie oraz Król izraelski!» A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: Nie bój się, Córo Syjońska! Oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu. Z początku Jego uczniowie tego nie zrozumieli. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane i że tak Mu uczynili. (...) A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon [Bogu] w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię». Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». Tłum stojący [to] usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie»” (J 12,12-32)

Wydarzenia, o których jest mowa w tym fragmencie opisują ostatnie dni przed męką. Na opis tych kilku dni, wraz z całym opisem ostatniej wieczerzy i męki zajmuje w Ewangelii św. Jana bardzo wiele miejsca. Jest to bowiem prawie jedna trzecia całego tekstu Ewangelii. Świadczy to o znaczeniu, jakie św. Jan przypisywał tych chwilom. Mając na uwadze, że słowa te pisane były wiele lat po fakcie można też powiedzieć, że świadczą o dojrzewaniu pewnej refleksji i wizji dzieła Chrystusa, Jego misji, wydobywając z dziejących się wydarzeń to, co najważniejsze.

Jak zwykle, Jan opisuje nam kontrowersje, jakie pojawiały się wokół działalności Jezusa. Tłum zafascynowany jest Jego postacią. Widać to nie tylko w opisie uroczystego wjazdu do Jerozolimy, ale także w poszukiwaniu go przez niektórych Greków, czyli pogan, którzy uznawali Boga Jahwe i oddawali mu pokłon. Ludzie skłonni byli iść za Jezusem, choć mamy też świadomość, że to naśladowanie Go było bardzo powierzchowne. Ten sam tłum krzyczący na cześć Jezusa za parę dni będzie występował przeciwko Niemu. Z jednej strony interpretacja ewangelisty podpowiada nam, iż dzieje się tak, aby spełniło się Pismo, z drugiej oddaje to też normalną sytuację z życia człowieka. Często bowiem się zdarza, że postępowanie, które nie jest oparte o mocno zakorzenione przekonania, jest zbyt emocjonalne, bardzo łatwo może zostać zmanipulowane i wykrzywione.

 

Wyobrażenie miejsca
Scena dzieje się w Jerozolimie, w czasie przygotowania do święta. Mamy zatem entuzjastyczny tłum, uczniów, którzy nie pojmują tego, co się dzieje. Zrozumieją to dopiero po zmartwychwstaniu, podobnie, jak znaczenie «wypędzenia ze świątyni», opisane wcześniej w Ewangelii. Są też faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy są niechętni Jezusowi, ale nie mają na razie siły, aby mu się przeciwstawić. Spróbujmy zobaczyć całą tę scenę oczyma naszej wyobraźni. Przyjrzyjmy się tym ludziom, ich zachowaniu, starając się wyciągnąć z tego jakiś pożytek duchowy.

 

Prośba o owoc
Prośmy tutaj o to, co jest nam teraz najbardziej potrzebne. Jezus mówi o niełatwych rzeczach, jak obumieranie sobie, by przynieść owoc, zachęca nas do korzystania ze światłości, w jakiej jesteśmy teraz. Prośmy o to, byśmy umieli wykorzystać wiedzę i zdroje łaski, jakie mamy do dyspozycji, abyśmy wydali obfity plon w naszym życiu.

 

Punkt 1: Wiwaty tłumu
W opisie tej sceny mamy niejako cztery podmioty. Widzimy wiwatujący tłum, mamy zdezorientowanych uczniów, którzy nie rozumieją tego, co się dzieje. Jest to zakryte przed ich oczyma. Mamy faryzeuszów, którzy przypatrują się temu, co się dzieje ze zdziwieniem, ale też jakąś formą rezygnacji. Jest w końcu Jezus, który zgadza się na ten uroczysty wjazd do świętego miasta, aby spełnić zapowiedź Pisma. Uczestniczę w tym wydarzeniu, próbując być jego częścią. Te grupy, które występują w tej scenie opisują niewątpliwie różne typy reakcji, jakie i dzisiaj mogą występować wśród ludzi. Mogę zatem przyjrzeć się tym różnym sposobom odbierania działalności Jezusa przez ludzi mnie współczesnych. Mogę jednak popatrzeć na te grupy, jak na próbę opisu pewnych postaw, jakie w każdym z nas występują. Także we mnie jest część mojej osoby, która entuzjastycznie, choć czasami zbyt emocjonalnie i ze «słomianym zapałem» idzie za Jezusem. Częścią mojego doświadczenia jest także faryzeuszowe przypatrywanie się z nieufnością temu, co Jezus chce i działa. Doświadczam też często tego, co opisuje ewangelista, że pewne sprawy rozumiem dopiero po czasie, z perspektywy, po przeżyciu pewnych doświadczeń, czasami po doświadczeniu cierpienia, po podjęciu krzyża.

Postaram się przyjrzeć tym różnym wymiarom mojego życia. Co jest we mnie teraz dominujące? Jaka postawa jest mi najbliższa, najczęściej się pojawia? 

 

Punkt 2: Życiodajne obumieranie
Kontemplując tę wypowiedź Jezusa mamy do czynienia ze swego rodzaju paradoksem. Jak ziarno przynosi plon obumierając wcześniej i dając życie czemuś nowemu, podobnie i człowiek, który skoncentrowany jest na «zachowaniu» życia, straci je, a jeśli potrafi je «stracić» dla Jezusa, wtedy je zachowa. Jest to paradoks, że po to, aby żyć trzeba umierać. Nie jest to jednak jakiekolwiek życie i jakiekolwiek obumieranie. Mamy bowiem do czynienia w naszym świecie wielokrotnie z obumieraniem, z brakiem życia, z zabijaniem, ale nie jest to coś życiodajnego. Dzisiejszy świat pełen jest myślenia o śmierci, pełen jest uśmiercania, ale nie wynika z tego życie. Nie jest to bowiem tracenie życia dla Chrystusa. Jezus bowiem nie mówi o jakiejkolwiek śmierci.

Paradoks ten oddaje ważną prawdę życia, która wskazuje, iż musimy zgodzić się na pewien proces, który polega na pozornym «traceniu». Ten proces to zgoda na działanie w nas Jezusa. Jan Chrzciciel mówił o tym, iż Jezus musi wzrastać, a on się umniejszać. Jezus wskazuje na obraz ziarna pszenicy, które obumierając wydaje plon, śmierć Jezusa i Jego pozorne unicestwienie wydało plon na życie. Cały czas pojawia się ta dynamika przejścia przez śmierć do życia.

Jak reaguję na słowa Jezusa? Jakie wrażenia wywołują one we mnie? Jak doświadczam tego obumierania sobie? 

 

Punkt 3: Przyciąganie Jezusa
Słowa, które wypowiada Jezus są bardzo ważne. «A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». Mówią one bowiem o znaczeniu krzyża. Krzyż staje się centralnym miejscem, do którego wszyscy będą zmierzali. Jezus na krzyżu jako kapłan, przyciągnie ludzi. Wywyższenie Jezusa na krzyżu stanie się nie znakiem hańby, przekleństwa, ale będzie znakiem zbawienia. Jezus wypowiada jeszcze coś więcej. Mówi o pociągnięciu wszystkich. Jest to słowo, które wyraża powszechną wolę zbawczą Boga. Nikt z niej nie jest wykluczony niejako «a priori», z góry. Każdemu łaska zbawienia jest ofiarowana. Wierzymy zatem, iż Bóg wykona ten swój plan zbawienia ludzkości. Słowa Jezusa tchną otuchą, iż On rzeczywiście ma moc przekonać do zbawienia wszystkich ludzi. Wiemy bowiem, że nie dokonuje się ono wbrew woli człowieka, na przekór jego wolności. Możemy jednak wierzyć i spodziewać się, że Jezus zna klucz do naszego serca, do naszej wolności, aby nas przekonać do przyjęcia zbawienia. Jest to, wszakże Jego misja. Przyszedł bowiem po to, aby zbawić, nie potępić. 

Kontemplując tę scenę mogę stanąć oczyma wyobraźni przed Jezusem na krzyżu, aby poczuć się przyciąganym przez Niego. On chce mnie zbawić, chce mnie przyciągnąć do siebie. Jak ja reaguję na to przyciąganie Jezusa? Jakie odczucia ono we mnie budzi?

 

Rozmowa końcowa 
Stając przed Jezusem na koniec mojej modlitwy porozmawiam z Nim o trudnościach w obumieraniu sobie, o pragnieniu naśladowania Go, o pragnieniu bycia blisko krzyża, a jednocześnie o trudnościach w przyjęciu i przeżywaniu tego paradoksu.

2.

Medytacja druga: Przyszedłem, aby świat zbawić

“Chociaż jednak uczynił On przed nimi tak wielkie znaki, nie uwierzyli w Niego, aby się spełniło słowo proroka Izajasza, który rzekł: Panie, któż uwierzył naszemu głosowi? A ramię Pańskie komu zostało objawione? Dlatego nie mogli uwierzyć, ponieważ znów rzekł Izajasz: Zaślepił ich oczy i twardym uczynił ich serce, żeby nie widzieli oczami oraz nie poznali sercem i nie nawrócili się, ażebym ich uzdrowił. Tak powiedział Izajasz, ponieważ ujrzał chwałę Jego i o Nim mówił. Niemniej jednak i spośród przywódców wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z synagogi. Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą. Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział».” (J 12,37-50)

Scena ta wraz z przemową Jezusa zamyka ważny okres publicznej działalności Chrystusa, jak to opisuje św. Jan. Następna część koncentruje się na opisie wydarzeń związanych z pożegnaniem Jezusa z uczniami w Wieczerniku, męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Jezus przestaje polemizować z uczonymi i faryzeuszami. Poddaje się biegowi wydarzeń. Staje się żertwą złożoną na ołtarzu krzyża, aby wypełnić wszystko, co zostało Mu polecone i aby zbawić ludzi. Po to przyszedł, jak to zapowiedział w kontemplowanym przez nas fragmencie.

Jezus ponownie odnosi do siebie obraz światła. Każdy, kto w Niego wierzy ma światło i chodzi w świetle. W tej ostatniej publicznej przemowie raz jeszcze pojawia się cel misji Jezusa. Jest nim zbawienie świata, spełnienie misji Ojca i czynienie wszystkiego tak, jak On chce. Świadomość, że jest tylko posłanym, wysłannikiem Ojca, wyznacza ramy działalności Chrystusa a jednocześnie mówi o bardzo ważnej prawdzie wiary, jaką jest jedność Boga i Jego troistość. Utożsamienie się z misją Ojca, utożsamienie się z Ojcem wielokrotnie było wyrzucane Jezusowi jako bluźnierstwo. Jest to jednak stały element jego samorozumienia się. Tak siebie widział, taką naukę przekazał uczniom. Taką wiarę przyjął Kościół i uznaje ją do dziś.


Wyobrażenie miejsca
W tym fragmencie nie mamy wielu odniesień do miejsc, gdzie scena mogła się wydarzyć. Autor wspomina, iż po poprzedniej rozmowie z Żydami Jezus odszedł i ukrył się. Możemy jednak przypuszczać, iż wydarzenie ma miejsce w Jerozolimie, dokąd Jezus zmierzał przeczuwając bliski koniec. Prorok przecież nie mógł zginąć «poza Jerozolimą».

Oczyma wyobraźni starajmy się zobaczyć poszczególne postacie lub grupy osób, biorących udział w tej scenie. Spróbujmy też umiejscowić ich w jakimś otoczeniu.


Prośba o owoc
Prośmy o to, co podsuwa nam nasz rozum i serce. Możemy prosić o to, byśmy nie zasługiwali na przyganę proroka. Prośmy o zdolne do widzenia oczy, o otwarte serce. Prośmy o wytrwanie z Jezusem w chwilach próby i zmagania się z przeciwnościami. Prośmy o umiejętność dostrzegania światła i siłę woli do postępowania jak w świetle. 


Punkt 1: Siła strachu
Od samego początku Ewangelii mamy ukazywane bardzo różne postawy względem osoby i działalności Jezusa. Wielokrotnie wspomniany był entuzjazm tłumu i rezerwa uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Tutaj jednak mamy wspomniane, że i spośród nich wielu wierzyło Jezusowi, ale nie okazywali tego, gdyż bali się wyłączenia z synagogi. Zwraca to uwagę na wielość motywacji nie tylko w chodzeniu za Jezusem, ale też w naszym braku wiary, braku naśladowania Go.

Ewangelista wspomina o lęku, jaki towarzyszył przywódcom w Izraelu. Lęk ten jest związany ze społecznym uwarunkowaniem wiary, gdyż ona nie rozwija się w próżni. Jakby naturalne jest, że pewne napięcia się pojawiają, że nie do końca struktury społeczne są w stanie odpowiadać na potrzeby człowieka. Autor Ewangelii kładzie akcent na zewnętrzny nacisk, który powoduje lęk. Przyczyną niewiary bowiem nie musi być tylko lenistwo, zła wola, brak determinacji człowieka. Przyczyna niewiary nie musi leżeć po stronie jednostki, choć to ona ostatecznie decyduje i wybiera. Mogą być jednak takie uwarunkowania życia, które na tyle skutecznie utrudniają życie człowiekowi, że ostatecznie nie decyduje się on na bycie przy Jezusie. Niewątpliwie jest tu jakieś zagadnienie strachu wobec wspólnoty, w której się egzystuje. Dzisiaj jednak wydaje się, że można by mówić o podobnych naciskach ze strony opinii publicznej, trendów mody, kultury, która jest przeciwna Jezusowi. Człowiek będąc we wspólnocie i nie chcąc być uznany za «tradycjonalistę», «nienowoczesnego», «nie nadążającego za modą» może na tyle «pozostać w ukryciu», że ostatecznie jego wiara nie ma wpływu na życie.

Mogę zatem zapytać się o społeczne uwarunkowania mojej wiary. Jakie jest nastawienie do wiary w grupie, na której mi zależy? Jak odnoszą się do wiary moi bliscy, koledzy w pracy? Czy widzę ich wpływ na przeżywanie przeze mnie wiary na co dzień? Czy mógłbym zauważyć jakiś moment, w którym przestałem coś robić, dopasowałem się do «wymagań» grupy, choć myślałem inaczej i dlaczego tak się stało?


Punkt 2: Misja zbawiania
Po raz kolejny Jezus stosuje do siebie porównanie ze światłem, ukazując siebie jako tego, kto pozwala wierzącym w Niego nie być w ciemności. Ciemność jest tu synonimem błądzenia, bycia w grzechu, życia nieprawdziwego. Jezus daje światło. Poprzez swoje działanie, poprzez nauczanie daje człowiekowi przystęp do światła. Jego słowa mają nas nauczyć, ukazać światło, przekonać do dobra. Nie mają na celu wytykania błędu, potępiania. Jezus po raz kolejny przypomina, iż Jego misją jest zbawienie, a nie potępienie ludzi. Słowa te są o tyle ważne, że nasze wyobrażenie spotkania z Bogiem, bycia w obecności Boga bardzo często łączą się z poczuciem bycia sądzonym, bycia napiętnowanym, jeśli żyję w grzechu. Bardzo często Bóg, którego przyjścia się spodziewamy, którego oczekujemy jest Bogiem sądu i kary. Choć wiemy i powtarzamy to, iż Bóg jest miłością, to jednak obrazy, jakie nam często towarzyszą, są raczej związane z sądem. Dlatego słowa Jezusa raz jeszcze uświadamiają nam prawdę o Bogu, który przychodzi do człowieka nie po to, by go potępić, ale po to, by go zbawić. Bogu zależy na zbawieniu, zależy na wyzwoleniu człowieka, a nie na jego potknięciach, błędach i sprawiedliwej karze za nie.

Dlatego trzeba nam pytać się o to, jakiego Boga oczekuję. Jaki obraz Boga noszę w swoim sercu? Jakie słowa i obrazy wyłapuję, kiedy czytam czy słucham Pismo św.? 


Punkt 3: Życiodajne słowa
Jezus przyszedł na świat, aby spełnić posłannictwo. Jego misja jest wyrazem odwiecznego pragnienia Boga prowadzącego dzieje świata do dobrego zakończenia. Bóg stworzył świat i stworzył życie. Tego życia, i to życia w pełni pragnie dla swoich dzieci. Jezus ma świadomość swojego synostwa, ale też daje Mu to poczucie misji. Czyni i mówi to, co jest Mu polecone. Nie jest bezdusznym robotem, ale też Jego życie jest zanurzone w szeroką rzeczywistość historii zbawienia, która wyraża się w konkretnych losach ludzi. Misja Jezusa jest szczególna, ale jest też obrazem posłannictwa każdego człowieka, każdego wierzącego. Każdy z nas bowiem jest wezwany, aby to mówić, co jest z Boga, aby tak działać, jak Bóg chce. Jako ludzie wierzący jesteśmy także wezwani, aby «nie mówić sami od siebie», tzn. aby być świadkiem Boga poprzez nasze słowa, poprzez działanie.

Jezus mówi, iż przykazanie Boga «jest życiem wiecznym». Bardzo często wydaje nam się, że przykazania Boże ograniczają, umniejszają nasze życie. Spełnianie tego, co Bóg chce kojarzy nam się często z okrajaniem naszego człowieczeństwa z doświadczeń, które są ciekawym, ekscytującym życiem. A tymczasem dzisiaj słyszymy, iż przykazanie jest życiem wiecznym. Nie tylko w sensie zasługiwania na życie wieczne, ale już teraz dają nam zakosztować smaku nieba, jeśli tak można się wyrazić. Prawdziwe życie jest z Boga i polega na spełnianiu przykazań.

Na ile czuję się posłany przez Boga do świata? Na ile jestem Jego świadkiem wobec ludzi, z którymi się stykam? W czym upatruję prawdziwego życia dla siebie? Jak postrzegam «wymagania» związane z życiem w Bogu i w zgodzie z Jego nauką? 


Rozmowa końcowa
Stanę przed Bogiem w chwili zadumy, starając się przedstawić Mu w szczerej rozmowie to wszystko, co dla mnie było najważniejsze w tym czasie modlitwy.

3.

Medytacja trzecia: Umycie nóg

“Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę». Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści. A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz [potrzeba], aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę. Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał»” (J 13,1-20)

Scena umycia nóg apostołom rozpoczyna w Ewangelii św. Jana opowiadanie o ostatniej wieczerzy. To spotkanie w wieczerniku było bardzo ważne. Jezus mógł oddalić się z Jerozolimy, mógł wyjść z miasta i nie wracać, bo wiedział, że zostanie zabity. Świadomie jednak spędza z uczniami ostatnią wieczerzę. Męka Jezusa nie jest ślepym trafem losu, grą jakichś ciemnych czy przypadkowych sił. Dla Jezusa podjęcie męki to podjęcie walki o zbawienie człowieka, o wyzwolenie go z sideł szatana. Jezus wie o tym, wie, że zbliża się «Jego godzina». 


Wyobrażenie miejsca
Przyjrzę się scenie umycia nóg. Jezus świadomy, iż są to dla Niego ostatnie chwile pobytu z apostołami, bierze prześcieradło, przepasuje się nim, umywa apostołom nogi. Wielokrotnie widzieliśmy na różnego rodzaju obrazach, malowidłach, scenę ostatniej wieczerzy. Często taki obraz znajdował się w naszych domach. Słynna jest Ostatnia Wieczerza pędzla mistrza Leonarda da Vinci w Mediolanie. Przyjrzę się zachowaniu apostołów, jak poddają się działaniu Jezusa. Zobaczę Piotra, który nie rozumie, co Jezus czyni i próbuje się przed tym bronić. Posłucham słów wyjaśnienia, jakie wypowiada Jezus.

To ja jestem uczestnikiem tej sceny. Pozwalam na to, aby Jezus obmywał moje nogi. Jestem jednym z apostołów. Do kogo mi bliżej w moich postawach, do Piotra, czy do innym milczących apostołów? 


Prośba o owoc
Mogę prosić o to, czego chcę. Tutaj poproszę o współczucie z Chrystusem, który za mnie idzie na mękę. Przez to chcę stanąć obok Chrystusa, chcę zgodzić się na mój krzyż. 


Punkt 1: Gesty umiłowania
Popatrzę na Jezusa za stołem. On bierze chleb i mówi: «To jest moje ciało za was wydane». Podobnie czyni z kielichem wina. Poleca uczniom czynić to wszystko na Jego pamiątkę. W kielichu i chlebie jest cała męka Jezusa. Mogę spytać Jezusa o to, dlaczego tak czyni. Dla Jezusa ofiara na krzyżu, uobecniona w bezkrwawej ofierze chleba i wina jest najpełniejszym znakiem miłości. Jezus zostawia ten znak człowiekowi.

Apostołowie tradycyjnie obchodzili Paschę. Gesty, które wykonał Jezus i polecił je czynić na swoją pamiątkę były dla nich jednak czymś nowym i być może zaskakującym. Nie wiedzieli oni jeszcze, iż jest to początek nowego kultu i nowego kapłaństwa. Uczestniczyli w czymś, czego wielkości nie podejrzewali i byli tylko stopniowo wtajemniczani. Przyjrzę się tej ważnej chwili dla apostołów i dla samego Jezusa. Jak uczniowie przeżywają te wydarzenia? Czego się spodziewają? O czym myślą? Co myśli i działa Jezus? 


Punkt 2: Sługa wszystkich
Jezus bierze prześcieradło, wodę i umywa uczniom nogi. Pochyla się nad każdym z osobna i nikogo nie chce pominąć. Można w tym widzieć jakiś obraz prawdy o powszechnym zbawieniu. Jezus wysłużył zbawienie wszystkim. Nawet ci, którzy nie rozumieją, dlaczego tak jest, jak św. Piotr, są obmyci przez Jezusa.

Po co Jezus obmywa nogi? W starożytności była to czynność niewolnika, który umywa nogi gościom zamożnych ludzi. Jezus czyni to przed śmiercią. Chce przez to powiedzieć, że jest niewolnikiem na krzyżu. Jezus służy ludzkości, służy człowiekowi.

Jezus rozumie zakłopotanie uczniów. Rozumie ich trudność w integrowaniu tego gestu z innymi doświadczeniami, jakie uczniowie mieli. Uczestniczyli bowiem w wielkich wydarzeniach, uzdrowieniach, uciszeniu burzy na jeziorze, w przemienieniu na górze, słuchali mów do wielkiej rzeszy ludzi. Dlatego też ten gest jest zadziwiający.

Będę obserwował oczyma wyobraźni co czyni Jezus. Postaram się przeżyć ten gest Jezusa wobec mnie. Jezus obmywa także moje nogi. Pochyla się nade mną. 


Punkt 3: Wolni dla miłowania
Św. Jan często przypomina nam, że Jezus zna każdego człowieka. Jeszcze zanim Judasz zdradził, Jezus wie o jego zamiarach. «I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Jezus zna wszystkich, przenika ich. Prawdziwe są słowa psalmisty, który mówi: «przenikasz i znasz mnie, Panie. Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję... Przenikasz moje myśli» (por. Ps 139). Bóg wie o człowieku wszystko, zna go do najtajniejszych zakamarków duszy.
Bóg pozostawia człowieka wolnym, nawet wtedy, kiedy podejmuje zło. Dobroć Boga nie przymusza człowieka, nie zniewala go. Prawdziwą siłą moralną człowieka jest tylko wolność i umiłowanie Boga.

Postaram się pomyśleć o tej wolności, jaka mi została dana, aby prawdziwie stać się człowiekiem, aby miłować ludzi i Boga. Moja wolność nie jest tylko zdolnością do odrzucania Boga, ale przede wszystkim jest umiejętnością wybierania tego, co dobre, budujące i Boże. 


Punkt 4: Miłować do końca
Jezus dobrowolnie oddaje się na śmierć. Wie, co Go spotka w Jerozolimie. Nie cofa się przed tym, nie ucieka, nie używa swojej potęgi, aby przymusić innych do odstąpienia od zabicia Go. Jest to dla Niego znak «umiłowania do końca», ale jest to także sposób na świadome przejście do Ojca. Jezus jest świadomy swojej misji. Jego powołaniem jest być w «sprawach Ojca». Tutaj podejmuje tę swoją misję, bierze na siebie jej konsekwencje.

Popatrzę na Jezusa gotowego do oddania swojego życia, do wyniszczenia samego siebie po to, by spełnić wolę Ojca, by objawić Jego miłość do człowieka. Jezus dobrowolnie oddaje się za ludzi.

Widząc, że Jezus oddaje się za mnie, za mnie podejmuje mękę, stanę przy Nim i oddam się dobrowolnie Jemu na służbę. Tutaj także chodzi o świadomy i dobrowolny wybór, oddanie się całkowite Bogu. 


Rozmowa końcowa
Stanę przed Jezusem, aby pozwolić Mu na ostateczne obmycie mnie z tego, co złe. Porozmawiam z Nim, jak przyjaciel z przyjacielem, jak ten, który został obdarowany i Tym, który złożył dar z samego siebie. 

Jezus dobrowolnie oddaje się na śmierć. Wie, co Go spotka w Jerozolimie. Nie cofa się przed tym, nie ucieka, nie używa swojej potęgi, aby przymusić innych do odstąpienia od zabicia Go. Jest to dla Niego znak «umiłowania do końca», ale jest to także sposób na świadome przejście do Ojca. Jezus jest świadomy swojej misji. Jego powołaniem jest być w «sprawach Ojca». Tutaj podejmuje tę swoją misję, bierze na siebie jej konsekwencje.

Popatrzę na Jezusa gotowego do oddania swojego życia, do wyniszczenia samego siebie po to, by spełnić wolę Ojca, by objawić Jego miłość do człowieka. Jezus dobrowolnie oddaje się za ludzi.
Widząc, że Jezus oddaje się za mnie, za mnie podejmuje mękę, stanę przy Nim i oddam się dobrowolnie Jemu na służbę. Tutaj także chodzi o świadomy i dobrowolny wybór, oddanie się całkowite Bogu.

4.

Medytacja czwarta: Ja Jestem drogą i prawdą i życiem

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię (J 14,1-14)

Trwa ostatnia wieczerza. Widzimy apostołów, którzy uczestniczą w pożegnalnym spotkaniu z Jezusem. Co prawda nie są do końca świadomi tego, co się naprawdę dzieje. Nie orientują się co się dzieje np. z Judaszem, dlaczego odchodzi. Piotr jest bardzo zaskoczony tym, co się dzieje. Widać, że nie do końca zna siebie samego. Nie rozumie powagi sytuacji. Nie jest w żaden sposób przewidujący. Co więcej, jakby trwał w iluzji. Z jednej strony nie można mu odmówić gorliwości, ale z drugiej jest w tym pójściu za Jezusem bardzo naiwny. Jan i Piotr, choć są bliżej Jezusa i są jakby bardziej wtajemniczeni w to, co się dzieje, nie rozeznają się, nie potrafią dobrze ocenić sytuacji.

Także pozostali apostołowie zdają się trwać w zamieszaniu. Tomasz i Filip, którzy rozmawiają z Jezusem, nie rozumieją słów Jezusa, rzeczywistość tego, co się dzieje i tego, co będzie, jest przed nimi jakby zakryta. Do apostołów nie dociera prawda o powadze chwili, nie potrafią dobrze ocenić ani działania Chrystusa, ani swoich sił, ani przewidzieć rozwoju sytuacji. 

Po trosze ta sytuacja może zwrócić naszą uwagę na bardzo obiektywną sytuację. Czasami bowiem wydaje się, że gdyby człowiek był postawiony wobec poważnych wyzwań, wobec dogodnych sytuacji, wtedy jest w stanie wspiąć się na wysokość zadania. Czekamy często na jakieś wielkie wydarzenia, wielkie powołania, wezwania od Boga, znaki Jego obecności, będąc ślepi na to, co rzeczywiście On działa w naszym życiu. Czasami wyraża się to w czekaniu na nawrócenie do ostatniej chwili, czy złudne spodziewanie się, że np. zagrożenie życia spowoduje powagę myślenia i większą determinację do dobra. Podobnie jak apostołowie możemy okazać się niewrażliwi i mało rozumiejący z tego wszystkiego, w czym będziemy postawieni przez Boga. 


Wyobrażenie miejsca
Przyglądamy się rozmowie Jezusa z uczniami. Słuchajmy ich wypowiedzi, wyjaśnień Jezusa, próbując wsłuchać się w to, co On ma nam do powiedzenia. Stajemy przed Bogiem, towarzysząc Mu w tych ostatnich chwilach Jego życia. 

Spróbuję włączyć siebie samego w tę scenę. Obserwuję Jezusa, który cierpliwie tłumaczy swoim uczniom wszystko. Nie zraża się ich trudnościami, ich brakiem zrozumienia. Przygotowuje ich do przeżycia tych ostatnich chwil. Wyobrażę sobie swoją obecność w tej scenie. Co przyciąga moją uwagę? 


Prośba o owoc
Prosić o to, czego chcę. Tutaj prosić zgodnie z sugestią samego Jezusa, aby przygotował dla mnie miejsce, aby przyszedł i zabrał mnie do siebie, abym i ja był tam, gdzie On. 


Punkt 1: "Abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem"
To jest zadanie ucznia Jezusa. Być tam, gdzie jest Mistrz. Apostołowie towarzyszyli Jezusowi w czasie Jego działalności. Widzieli znaki, jakie czynił, słuchali słów, które wypowiadał. Towarzyszyli Jezusowi w chwilach radosnych i trudnych. Widzieli tłumy idące za Jezusem, cuda, które przyciągały uwagę ludu i byli świadkami odchodzenia ludzi, kiedy nauka Jezusa wydawała im się za trudna. W ziemskim życiu towarzyszyli Jezusowi w bardzo widzialny sposób. Byli kojarzeni jako osoby bliskie Jemu. Z jednej strony było to dla nich wyróżnienie, bo do nich zwracano się, kiedy ktoś chciał zbliżyć się do Jezusa, ale też było to niebezpieczne, jak w przypadku Piotra na dziedzińcu arcykapłana. Apostołowie byli z Jezusem, ponieważ żyli razem z Nim, chodzili razem z Nim.

Dla tych, którzy nie spotkali Jezusa za życia, więc i dla nas, niemożliwy jest taki sposób naśladowania Boga. Nasz sposób bycia z Jezusem musi być inny. On sam wskazuje na to, że ten, kto spełnia przykazania Ojca, ten jest Mu bratem, siostrą. Istotą naszego naśladowania jest spełnianie przykazań Ojca i trwanie w miłości. Jezus sam zapewnia, że On nie zostawia ucznia samego. Jeśli ktoś miłuje Go i zachowuje Jego naukę, wtedy On sam do niego przychodzi. A zatem tu jakby sam Jezus dąży do tego, aby być z uczniem. Warunkiem jednak jest spełnianie przykazań, miłowanie i trwanie w nauce Jezusa. 

Czy ja sam jestem razem z Jezusem? Jaka jest moja miłość do Niego? Czy doświadczam Jego miłości i trwam w Jego miłości? Co mógłbym powiedzieć o poznawaniu Jego nauki? Czy jest to coś żywego we mnie?


Punkt 2: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem"
Jezus jest naszą drogą do Ojca. Te słowa są jakby streszczeniem misji Jezusa. On sam je wyjaśnia. Jezus jest drogą, ponieważ przez Niego dochodzimy do Ojca. Podobny obraz pojawia się, kiedy Jezus mówi o sobie, iż jest bramą. Jest jedynym Pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem. Przed Piłatem zaś Jezus wyzna, że na to przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Co to za prawda? Przede wszystkim prawda o Bogu i o człowieku. Jezus daje świadectwo prawdzie człowieczeństwa, które jest zakorzenione w Bogu, które nie jest wrogie wobec Boga. Ta prawda to danie samego siebie za życie innych. Jezus jest też życiem, bo jest dawcą i miłośnikiem życia. Człowiek ma życie z Boga, otrzymał je w darze, ale jest to także zadanie, jakie otrzymał od Boga. 

Co jest moją drogą? Czy wybieram te drogi, które prowadzą do Ojca? Co jest prawdą mego życia? O jakiej prawdzie świadczy moje życie? Z czego czerpię życiodajne soki? Czym karmię swoje życie? 


Punkt 3: "Tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?"
Uczniowie spotykają się z Jezusem niemal na co dzień, a jednocześnie jakby nie rozpoznawali tego, co mają przed oczyma. Ten wyrzut Jezusa skłania do zwrócenia uwagi na ślepotę, jaka towarzyszy uczniom w rozpoznawaniu obecności Boga. Ta «ślepota» nie jest niczym nowym. «Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem» - zawoła Jakub, budząc się ze snu. «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» - powiedzą uczniowie z Emaus. Tak długo jestem z wami... Uczniowie Jezusa chodzą często, nie rozpoznając Jego śladów w codzienności.

To stwierdzenie może nam jednak nasuwać jeszcze inne skojarzenia. Uczniowie, apostołowie mają jakiś wyrobiony obraz Boga i dlatego prawdziwego Boga nie rozpoznają. Jest to zatem pytanie o obrazy pana Boga, jakie funkcjonują w naszym życiu.

Czy mój Bóg jest Bogiem prawdziwym, zbawiającym, Bogiem dziejów zbawienia, czy też jest to Bóg odległy, daleki od losów świata, karzący, mściwy? Jaki obraz Boga jest mi najbliższy. Chodzi tutaj o te obrazy Boga, które mają wpływ na moje decyzje, na moje postanowienia. 


Rozmowa końcowa
Stanę przed Jezusem, aby porozmawiać z Nim o moim pragnieniu bycia przy Nim, bycia tam, gdzie On jest. Porozmawiam z Nim o moim życiu, o moich wyobrażeniach Boga i o Jego działaniu w świecie.

5.

Medytacja piąta: Ja Jestem krzewem winnym

“Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.” (J 15,1-17)

Słowa te należą do mów, jakie Jezus wygłasza w Wieczerniku, w czasie ostatniej wieczerzy. Św. Jan poświęca na opis tych scen bardzo wiele miejsca. Ostatnie dni życia Jezusa, opis ostatniego spotkania z uczniami przed śmiercią jest niejako centralnym elementem Ewangelii. Opis ten charakteryzuje bardzo osobisty stosunek Jezusa do swoich uczniów. Ostatnie pouczenia, ostatnie słowa, jakby testament zostają w uszach uczniów i są z nimi na zawsze. Ewangelista wracając do nich po latach uprzytamnia nam, iż pewne wydarzenia, pewne przeżycia zostają w nas i pracują w nas przez wiele lat, czasami przez całe nasze życie. 


Wyobrażenie miejsca
Trwa ostatnia wieczerza. Jezus wraz ze swoimi uczniami jest w wieczerniku. Uczestniczyliśmy w scenie umycia nóg, towarzyszyliśmy rozmowom Jezusa z uczniami. Dzisiaj Jezus chce nam wyjawić ważną prawdę o korzeniach dobra, które są w Nim oraz o tym, iż jesteśmy Jego przyjaciółmi.

Oczyma naszej wyobraźni uczestniczymy w tej scenie. Razem z apostołami bierzemy udział w tych wydarzeniach. Słuchamy słów Jezusa. Spróbujmy uświadomić sobie, jakie są odczucia w nas, kiedy słuchamy tych słów, które wypowiada Jezus. 


Prośba o owoc
Słowa wypowiadane przez Jezusa są wyrazem Jego pragnień dla nas. Wypowiada bowiem wiele życzeń pod naszym adresem. Prośmy zatem o to, czego On chce dla nas. Prośmy o to, abyśmy wytrwali w miłości Boga, abyśmy zachowali Jego przykazania. Prośmy też o doświadczenie radości. Za Jezusem prośmy także, abyśmy mogli okazywać sobie miłość wzajemną. Prośmy o doświadczenie wspólnoty z współwyznawcami Chrystusa i z wszystkimi ludźmi. 


Punkt 1: Owocować w Chrystusie
Jezus w Ewangelii św. Jana wielokrotnie wykorzystuje różnego rodzaju obrazy do tego, aby przybliżyć swoją misję w świecie. Mamy zatem obraz światła, bramy, Pasterza, wody żywej. Tutaj przyrównuje siebie do krzewu winnego, w którego wszyscy jesteśmy wszczepieni, z którego czerpiemy soki. Obraz winorośli nie jest nowy w Piśmie św. Już Izajasz mówił o winnicy Pana, o uprawianiu jej i pragnieniach Boga, aby wydała owoce. Jezus wpisuje się niejako w ten obraz, odnosząc go do samego siebie. Ojciec uprawia, ale Jezus jest winoroślą. W Niego wszyscy jesteśmy wszczepieni.

Obraz ten odsyła nas do tego, co jest istotą wiary, a mianowicie do prawdy, iż wszystko zostało stworzone w Chrystusie i przez Niego. W Nim wszystko ma początek i dopełnienie. On jest «Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim wszystko zostało stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi. (...) On jest przed wszystkim i wszystko w nim ma istnienie», jak powie św. Paweł w Liście do Kolosan (1, 15-17). W Chrystusie świat ma początek i w Nim ma swoje życiodajne soki.

Obraz, jaki nam podsuwa dzisiaj Jezus skłania do refleksji nad tym, co jest dla mnie samego życiodajne w życiu. Czym karmię swoje wnętrze? Jest to niewątpliwie pytanie o to, na czym zbudowane jest moje życie wewnętrzne. Czy jest to poleganie na sobie, na własnym wysiłku i staraniu, czy też pogłębiam się w zaufaniu do Boga? Jakie owoce wydaję w swoim życiu? 


Punkt 2: "Wytrwajcie we Mnie», «wytrwajcie w miłości mojej!"
Odejście Jezusa od uczniów spowoduje z pewnością zamieszanie w nich. Wprowadzi niepokój we wspólnotę. Będzie wielkim wyzwaniem dla wszystkich naśladowców Chrystusa. Dlatego też pojawią się liczne pokusy odejścia, zwątpienia. Tym bardziej zatem potrzeba uczniom zachęty do wytrwania. Jest to tym ważniejsze, że Jezus mówi o tym wszystkim zanim to się stanie. Nastawia uczniów, przygotowuje ich na trudy.

Na czym ma polegać to wytrwanie? Jezus oczyścił apostołów poprzez swoje słowo. Nauka, którą im przekazał sprawiła, że stali się czyści. Wytrwać w Nim to zachować naukę, być jej wiernym, podobnie jak Samuel w świątyni, nie pozwolił upaść na ziemię żadnemu słowu Boga (por. 1 Sm 3, 19). To oznacza także szukanie prawdy tego słowa, wyzwalanie się ze schematów, z przyzwyczajeń, z błędów. Wytrwanie oznacza także zachowanie przykazań. Wierność w swojej postawie na co dzień jest oznaką trwania w miłości Boga. 

Ta zachęta jest skierowana także do mnie. Na mnie także czyhają pokusy zwątpienia i odejścia. W czym widać je najwyraźniej? Czy poznaję słowo Boga skierowane do mnie? Czy poświęcam wystarczająco dużo czasu i uwagi, aby zbliżyć się do słowa Bożego? 


Punkt 3: Wy jesteście moimi przyjaciółmi
Ostatnia Wieczerza jest czasem, kiedy Jezus objawia uczniom siebie samego w sposób bardzo otwarty i bliski. On sam mówi, iż uczniowie nazywali Go Panem i Nauczycielem i tak rzeczywiście było. Relacja z Jezusem jest jednak bliższa i bardziej serdeczna. Dlatego Jezus mówi, iż traktuje uczniów nie tylko jako sługi, nie tylko jest ich Nauczycielem, ale jest kimś o wiele bliższym, jest przyjacielem. 

Jezus wspomina dzisiaj o prawach tej przyjaźni, wskazując na trzy zasady, którymi winniśmy się kierować. Pierwszą jest miłość wzajemna, jaka winna cechować Jego uczniów. Ma to być coś charakterystycznego dla chrześcijan. Ta miłość ma obejmować wszystkich, nie tylko bliskich, ale nawet nieprzyjaciół. Uzasadnieniem dla tej miłości jest to, że Jezus oddał życie za wszystkich. Przyszedł zbawić wszystkich. Dlatego też wszyscy są Jego przyjaciółmi, wszyscy są Jemu bliscy. Motywacją dla naszej miłości innych ma być to, iż my zostaliśmy umiłowani przez Jezusa. Jest to niewątpliwie zwrócenie uwagi na naszą postawę względem innych. Miłość bowiem, to nie przede wszystkim uczucie, emocje, ale raczej postawa względem drugiego. Jest to więc pytanie o to, jak patrzę na innych ludzi, którzy są przyjaciółmi Jezusa, jak się do nich odnoszę. 

Drugą zasadą przyjaźni z Jezusem jest zachowanie przykazań, które On nam zostawił. Są to przykazania Prawa Starego Testamentu, ale jest to też Jego przykład życia, postawa względem innych, względem grzeszników. Czynić to, co Jezus przykazuje jest trwaniem w przyjaźni z Nim. I nie chodzi tutaj o przymuszanie człowieka, ale raczej o świadomość, że przyjaźń musi się wyrażać w postawie. Czy ja staram się poznać to, co Jezus działał i chciał, abyśmy my czynili? Czy słucham wskazań Kościoła, w którym Jezus żyje i działa? 

Trzecią zasadą przyjaźni jest bycie posłanym i przynoszenie owocu. Każdy z nas jest posłany przede wszystkim do tego środowiska, w którym żyjemy, ale także mamy być świadkami Boga wobec całego świata. Przynoszenie owocu zaś dokonuje się też na wielu płaszczyznach, osobistej, rodzinno-środowiskowej i szerszej płaszczyźnie społecznej. Przynosimy owoc, ilekroć w naszym działaniu, w naszych postawach można odnaleźć inspirację Bożym nauczaniem, można widzieć we mnie ucznia Chrystusowego. Na ile czuję się posłany, wybrany do świadczenia o Bogu? Jak to się dzieje w moim życiu? Czy czuję, że przynoszę owoc swoim życiem? 


Rozmowa końcowa 
Stanę przed Bogiem z tymi myślami, które pojawiały się we mnie w czasie tej modlitwy. Porozmawiam z Nim o nich. Poproszę o łaskę doświadczenia Jego wybrania i przeznaczenia mnie do świadczenia o Nim.

6.

Medytacja szósta: Zapowiedz Parakleta

«Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem. Tego jednak nie powiedziałem wam od początku, ponieważ byłem z wami. Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał. (...) Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony. (...) Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. (...) Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». (...) Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. (...) Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca». Rzekli uczniowie Jego: «Patrz! Teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś». Odpowiedział im Jezus: «Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat».

Ostatnia wieczerza, opisana w sposób szczególny przez św. Jana, jest czasem wyjątkowego kontaktu Jezusa ze swoimi uczniami. Żydzi co roku przeżywali Paschę. Apostołowie, będąc pobożnymi Żydami, co roku brali udział w uczcie paschalnej. Co ona mówiła Żydom? Przypominała historię Izraela, przypominała najważniejsze wydarzenie tej historii, wyjście narodu z Egiptu, z niewoli, przypominała nadanie ziemi, wejście do ziemi obiecanej. Egipt dla Żydów był miejscem udręczenia, niewoli, prześladowań. Był też miejscem wołania do Boga o wyzwolenie. Wyjście z Egiptu łączyło się z niebezpieczeństwem i koniecznością poddania się prowadzeniu Boga. Żydzi wyszli na pustynię i zostali poddani próbie wierności Bogu. Na czym się mogli oprzeć? Tylko na obietnicy Boga. Przejście Izraela przez pustynię, wejście do ziemi obiecanej stało się obrazem wierności Boga, konkretnym doświadczeniem prowadzenia przez Niego i faktu, że obietnice Boga są nieodwołalne.

Jezus w czasie ostatniej wieczerzy znajduje się wśród swoich. To najważniejsze chwile. Pożegnania są zawsze okazją do przekazania testamentalnych życzeń i poleceń. Podobnie Jezus zostawia swoich uczniów z ostatnimi obietnicami i poleceniami. Dla Jezusa jest to czas Jego Paschy. Wchodzi w ciemność swojej męki. Jest tego do końca świadom i wybiera ją osobiście. Nie cofa się przed męką, choć miałby taką możliwość. Na czym Jezus opiera swoją pewność? Ta pewność bazuje tylko na Ojcu i na Jego obietnicy. Ojciec nie zostawi Go samego, ponieważ czyni On to, co się Jemu podoba. Dlatego oddaje się w ręce Boga. 

Towarzyszenie Jezusowi w Jego passze jest także naszym wchodzeniem na drogę męki, na drogę krzyża. Nie mogę być pewny tego, co mnie spotka. Na czym mogę się oprzeć? Bóg, ile razy powołuje, tyle razy mówi: «Nie bój się, Ja będę z tobą». Oparciem może być zapewnienie wiecznej obecności Jezusa ze swoimi uczniami. Jest to także światło dla mnie na wszelkiego rodzaju ciemności i trudy życiowe. 


Wyobrażenie miejsca
Jezus ze swoimi uczniami znajduje się w wieczerniku. Zajmują miejsce przy stole, zgodnie ze starożytnym, wschodnim zwyczajem leżą, spożywając paschę. Przyjrzę się całej tej scenie. Ja sam także biorę udział w tym spotkaniu. Przyjrzę się apostołom, Jezusowi, posłucham ich rozmów. Posłucham tego, co Jezus do nich mówi o swoich najważniejszych pragnieniach. 


Prośba o owoc
Poproszę o to, co w takiej chwili przychodzi mi do głowy. Poproszę o przyjaźń z Chrystusem, o trwanie w Jego nauce, o wytrwanie przy Nim w czasie męki. Poproszę Go szczególnie o ten dar, który zapowiedział, o ducha mądrości, który może mnie «doprowadzić do całej prawdy». 


Punkt 1: Zapowiedź prześladowań i obietnica Ducha
Jezus świadomie podejmuje swoją mękę. Nie ucieka z Jerozolimy, nie używa swojej mocy, aby uchronić siebie od cierpienia. Jest także świadom, że cierpienia i prześladowanie spadną też na uczniów. Ich przyszłe losy są także naznaczone trudnościami, którym muszą stawić czoło. Dlatego też w tym ważnym momencie pożegnania w czasie ostatniej wieczerzy Jezus przygotowuje ich na mające nadejść trudności. Obiecuje jednak przyjście Ducha Świętego, który ma niejako kontynuować Jego dzieło. Ma to być owa tajemnicza moc, która uzdolni uczniów do odważnego głoszenia Chrystusa na całym świecie, ma prowadzić uczniów do zrozumienia całej prawdy, będzie towarzyszyć im w przyszłości w dziele głoszenia Dobrej Nowiny wobec wszystkich narodów.

Uczniowie muszą się przygotować na zbliżające się trudności. W pierwszym rzędzie wynikające z perspektywy zbliżającej się męki, a w dalszej perspektywie jednak obejmujące życie nie tylko apostołów, ale wszystkich pokoleń uczniów. Jezus chce przygotować swoich naśladowców do odważnego wejścia w trudności. Nie są one bowiem niczym dziwnym. Są niejako wliczone w Boży plan zbawienia. 

Przyjrzę się mojej reakcji na te zapowiedzi Jezusa. One dotyczą bowiem także mojego życia. Postaram się w szczególny sposób prosić o dar Ducha, który może mnie uzdolnić do poznania pełnej prawdy o moim życiu. 


Punkt 2: Radość z powtórnego przyjścia 
Sposób mówienia Jezusa nie jest za bardzo czytelny dla Jego uczniów. Nie do końca pojmują prawdy, które chce im przekazać. Nie jest to coś szczególnie zaskakującego ani nowego. Uczniowie częstokroć byli zmieszani słowami, które Jezus wypowiadał. Także w Wieczerniku, w czasie pożegnania mają trudności, aby przyjąć słowa Jezusa.

W pewnym sensie ta trudność, na jaką napotykają uczniowie jest obrazem tych pytań i wątpliwości, jakie będą sobie stawiali wszyscy chrześcijanie na przestrzeni dziejów. Bycie uczniem Chrystusa nie oznacza bycia wolnym od pytań i wątpliwości. Odnosi się bardziej do sposobu podejścia i rozwiązywania tych trudności, a mianowicie z poddaniem się prowadzeniu Boga i szukaniem we wszystkim Jego woli. 

Jezus zapowiada swoje powtórne przyjście, które rozweseli uczniów. Zapowiedź ta odnosi się do pojawień po zmartwychwstaniu, bo one były powodem wielkiej radości dla apostołów. Odnosi się jednak także do ostatecznego przyjścia Jezusa, na końcu czasów. Ono bowiem będzie ostatecznie powodem do radości dla naśladowców Chrystusa. 

Słowa, które wypowiadał Jezus odnoszą się też do mojego życia. Przyjrzę się tym sytuacjom, w których doświadczam przychodzenia Boga, doświadczam Jego bliskości. Popatrzę też na mój sposób przeżywania cierpienia, trudności, na jakie napotykam. Na ile stają się one dla mnie okazją do przeżywania ich z Jezusem i na ile prowadzą do przeżywania radości. 


Punkt 3: Miejcie odwagę
Jezus nie ma złudzeń, co do rozwoju sytuacji. Wie, że uczniowie nie wytrzymają tej próby, jaką jest Jego męka. Przestraszą się, rozproszą, zostawią Jezusa samego. Nie chodzi Mu jednak o to, aby w tej chwili się wszystko dokonało. Ostateczne «wykonało się» zostanie wypowiedziane na krzyżu i ukaże się w zmartwychwstaniu. I dopiero wtedy uczniowie, umocnieni «mocą z wysoka» będą w stanie stawić czoło trudnościom, jakie ich czekają. Jezus jednak przygotowuje uczniów, umacnia ich, jakby na przekór wszystkiemu. Wie, że później Duch Święty przypomni im wszystko, pozwoli lepiej zrozumieć te momenty upadku i zagrożenia, więc słowa wypowiadane w tym momencie nie będą wypowiedziane na próżno. 

Słowa: «miejcie odwagę. Jam zwyciężył świat», są otuchą także dla nas. Do nas też są one wypowiadane z taką samą mocą, jak w Wieczerniku. I dzisiaj nie brak nam zagrożeń, wobec których potrzeba usłyszeć te słowa komfortu i uspokojenia. Pozwolę, aby one przenikały w te miejsca mojego życia, w których czuję się zatrwożony i słaby. 


Rozmowa końcowa 
Stanę przed Jezusem świadomym, na jakie trudności napotykają Jego uczniowie. Porozmawiam z Nim o tych, które są dla mnie najcięższe. Postaram się otworzyć na dar Ducha Świętego, który jest mi dany.

7.

Medytacja siódma: Modlitwa Arcykapłańska

Jezus “podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: «Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. (...) Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. (...) Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo. Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie. Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. (...) Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem. (...) Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich»” (J 17)


Fragment Ewangelii, który usłyszeliśmy przed chwilą należy do mowy pożegnalnej, jak ją opisuje św. Jan, jeszcze dokładniej, do tzw. modlitwy arcykapłańskiej Jezusa. Kończy on też spotkanie Jezusa z uczniami w wieczerniku. Po wysłuchaniu tego fragmentu uczniowie wychodzą, sprawy zaczynają się toczyć w zupełnie innym rytmie. Tutaj uczestniczymy jeszcze w spotkaniu, które odbywa się w spokojnej, przyjacielskiej atmosferze, w poczuciu bezpieczeństwa. Perspektywa męki jest cały czas obecna, wspomina o niej Jezus, przygotowuje na nią uczniów, ale jest ona także w jakiś sposób odległa. Modlitwa arcykapłańska kończy spotkanie z uczniami. Jest zatem swoistym testamentem, jak go ukazał autor Ewangelii. 


Wyobrażenie miejsca
Razem z uczniami i Jezusem znajdujemy się w Wieczerniku. Słuchamy wypowiadanych słów, uczestniczymy w wydarzeniach, które się dzieją. Słowa, które wypowiada Jezus są skierowane także do nas. Pozwolę im przeniknąć do mojego wnętrza, spróbuję dostrzec moją reakcję na to, co Jezus czyni i mówi.

Zwrócę także uwagę na miejsce, w którym się znajduję razem z uczniami. Jak wygląda Wieczernik? Jakie odczucia we mnie budzi przebywanie tutaj razem z apostołami i Jezusem? 


Prośba o owoc
Modlitwa arcykapłańska Jezusa jest wielką modlitwą za swoich uczniów, ale także za przyszły Kościół. Dołączę się do tych słów, które On wypowiada, prosząc Boga, aby spełniły się one także na mnie, na tej wspólnocie, w której przyszło mi żyć i działać. 


Punkt 1: Istota życia wiecznego
«A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa». Jezus przyszedł na ziemię, aby zbawić człowieka, aby zbawić wszystkich ludzi. Ewangelista dodaje jeszcze, że misją Jezusa było jednanie, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. To jednanie dokonywało się i dokonuje na różne sposoby. W tej szczególnej chwili jednak Jezus przywołuje raz jeszcze szczególną misję, jaka Mu została powierzona i jakiej był wierny cały czas. Przyszedł, aby dać życie, aby ofiarować zbawienie.

Jezus łączy życie wieczne z poznaniem Boga i uznaniem Jedynego Pośrednika, jakim jest On sam. Całą swoją działalność poświęcił temu, aby nauczać o Bogu, pomóc ludziom poznać prawdziwego Boga. Swoją misję wypełnił do samego końca. 

Modlitwa Jezusa może zwrócić moją uwagę na spełnienie się jej w moim życiu. Na ile staram się o poznanie Boga, weryfikowanie mojej wiedzy czy wyobrażeń o Bogu? Na ile wnikliwie poznaję nauczanie Jezusa? Czy nie zbyt łatwo zwalniam się z odpowiedzialności za poznawanie, oczekując, że zrobią to inni, a potem powiedzą, nauczą mnie, pokierują mną? Czy czuję odpowiedzialność za moje poznawanie Boga, skoro ono jest istotą życia wiecznego? 


Punkt 2: Uświęceni w prawdzie, znienawidzeni przez świat 
Jezus w swojej modlitwie w sposób szczególny prosi za uczniów. Obecne jest w tej prośbie napięcie pomiędzy Chrystusem a światem, pomiędzy uczniami a światem, w którym żyją, i w którym pozostaną. Jezus świadom, iż oni pozostając muszą być wsparci Jego łaską, modli się za nimi. Warto nam posłuchać o co Jezus modli się dla swoich uczniów. Jest to modlitwa, którą zanosi także za nas. 

«Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu». Do tej pory obecność Jezusa gwarantowała trwanie w Bogu, w Jego imieniu. Uczniowie potrzebować będą jednak ciągłej czujności, aby zachować jedność z Bogiem. Ta jedność z Bogiem i trwanie w Nim jest powodem wielkiej radości dla uczniów, pozwala uczniom zachować radość, która jest oznaką działania Ducha Bożego w nich. Proszę, «abyś ich ustrzegł od złego». Dopóki żyjemy w ciele, dopóty jesteśmy narażeni na pokusy, na działanie zła, na oderwanie się od Boga. Jezus nie pragnie dla swoich uczniów wyrwania ich ze świata, odizolowania od niego, ale zachowania od zła. Uczniowie są powołani, aby znaleźć balans pomiędzy obecnością w świecie całym sobą, a jednocześnie nie uleganie wpływowi tego, co złe. «Uświęć ich w prawdzie». Słowo, które przekazał nam Jezus, Pismo św. jest narzędziem tego uświęcania. Jezus za to oddał swoje życie, wydał się za nas, abyśmy byli uświęceni w prawdzie, poznali prawdziwego Boga. 

Posłucham tych słów Jezusa, pragnień, które On wypowiada i spróbuję popatrzeć na reakcję, jaką one we mnie wzbudzają. Jak odpowiadam w moim życiu na tę modlitwę Jezusa? 


Punkt 3: "Aby stanowili jedno"
«Zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno» (J 17, 11), «aby wszyscy stanowili jedno» (J 17,21). Jest to wielkie pragnienie Jezusa. Dotyczy ono nie tylko samych uczniów Chrystusa, ale także przyszłości Kościoła, wszystkich naśladowców Jezusa. W dzisiejszych czasach widzimy, jak trudne to było polecenie i jak ciężko nam dojść do tego, aby pragnienie Chrystusa zostało spełnione. Jezus prosi za swoich uczniów, aby zostali zachowani w imieniu Boga i stanowili jedno. 

W tych słowach możemy widzieć podwójną zachętę. Z jednej strony w słowach tych można wyczytać pragnienie, aby uczniowie pozostali sobą, byli jedno z sobą, zachowali swoją to samość. Świat wcale nie pomaga zachować taką jednoznaczność postawy. Kusi na wiele sposobów. W prośbie Jezusa możemy widzieć zachętę do pozostania sobą, do obrony swojej tożsamości ucznia Chrystusowego. Być zachowanym w imieniu Boga, być osobą spójną wewnętrznie oznacza życie pogodzone z samym sobą. Akceptacja siebie i swojej historii życia jest czymś bardzo ważnym i potrzebnym człowiekowi do normalnego rozwoju i funkcjonowania w świecie. 

Z drugiej strony słowa te są niewątpliwie zachętą do starania się o jedność Kościoła Chrystusowego. «Aby byli jedno» - to pragnienie, aby wspólnota Kościoła nie była szarpana niepotrzebnymi konfliktami. Jedność dla Jezusa jest także świadectwem wobec świata. Jest widzialnym znakiem obecności Boga w świecie i Kościele. Jedność ta wyraża się wspólnotą nauki i wspólnotą postępowania moralnego. Przede wszystkim wyraża się jednak w przyjęciu innych takimi, jakimi są, w przebaczeniu, bo ono jest sercem wspólnoty. 

Przyjrzę się temu wszystkiemu, co zagraża jedności w moim życiu, co rozbija moją osobistą jedność. Gdzie mam największą trudność w przyjęciu siebie i swojego życia? Gdzie czuję się najbardziej rozbity? Gdzie mam największą trudność w przyjęciu innych, w przebaczeniu, które jest sercem wspólnoty. 


Rozmowa końcowa
Stanę przy Jezusie modlącym się za mnie, aby porozmawiać o swoim życiu i mojej odpowiedzi na wezwanie Boga. Jaka jest moja odpowiedź dzisiaj na modlitwę Jezusa?

8.

Medytacja ósma: Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według św. Jana

“Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz, otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: «Kogo szukacie?» Odpowiedzieli Mu: «Jezusa z Nazaretu». Rzekł do nich Jezus: «Ja jestem». Również i Judasz, który Go wydał, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: Ja jestem, cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał: «Kogo szukacie?» Oni zaś powiedzieli: «Jezusa z Nazaretu». Jezus odrzekł: «Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść». Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś. Wówczas Szymon Piotr, mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?» (J 18-19)

Wówczas kohorta oraz trybun razem ze strażnikami żydowskimi pojmali Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza. Był on bowiem teściem Kajfasza, który owego roku pełnił urząd arcykapłański. Właśnie Kajfasz poradził Żydom, że warto, aby jeden człowiek zginął za naród. A szedł za Jezusem Szymon Piotr razem z innym uczniem. Uczeń ten był znany arcykapłanowi i dlatego wszedł za Jezusem na dziedziniec arcykapłana, podczas gdy Piotr zatrzymał się przed bramą na zewnątrz. Wszedł więc ów drugi uczeń, znany arcykapłanowi, pomówił z odźwierną i wprowadził Piotra do środka. A służąca odźwierna rzekła do Piotra: «Czy może i ty jesteś jednym spośród uczniów tego człowieka?» On odpowiedział: «Nie jestem». A ponieważ było zimno, strażnicy i słudzy rozpaliwszy ognisko stali przy nim i grzali się. Wśród nich stał także Piotr i grzał się. Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę. Jezus mu odpowiedział: «Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem». Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: «Tak odpowiadasz arcykapłanowi?» Odrzekł mu Jezus: «Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?» Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza. A Szymon Piotr stał i grzał się. Powiedzieli wówczas do niego: «Czy i ty nie jesteś jednym z Jego uczniów?» On zaprzeczył mówiąc: «Nie jestem». Jeden ze sług arcykapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho, rzekł: «Czyż nie ciebie widziałem razem z Nim w ogrodzie?» Piotr znowu zaprzeczył i natychmiast kogut zapiał.

Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać, lecz aby móc spożyć Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: «Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?» W odpowiedzi rzekli do niego: «Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie». Piłat więc rzekł do nich: «Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa». Odpowiedzieli mu Żydzi: «Nam nie wolno nikogo zabić». Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć. Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?» Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» [Odpowiedział Jezus:] «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego [więźnia]. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił Króla żydowskiego?» Oni zaś powtórnie zawołali: «Nie tego, lecz Barabasza!» A Barabasz był zbrodniarzem. 

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, królu żydowski!» I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: «Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy». Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek». Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: «Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!» Rzekł do nich Piłat: «Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy». Odpowiedzieli mu Żydzi: «My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym». Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: «Skąd Ty jesteś?» Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: «Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzą Ciebie ukrzyżować?» Jezus odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie». Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: «Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi». Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: «Oto król wasz!» A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!» Piłat rzekł do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla». Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. 

A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski». Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: «Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim». Odparł Piłat: «Com napisał, napisałem».

Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. 

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. 

Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. 

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem - Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili. 

Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu”.

Opracowanie rozważań, nagranie, montaż

o. Paweł Kosiński SJ

Lektor

Stanisław Zatłoka 

Muzyka

Sinfonía No. 9 Para Soli, Coro Y Orquesta In D Minor, Op. 125 " Coral ": III. Adagio Molto E Ca. Henry Adolph
Symphony No. 6 In F Major, Op. 68 "Pastoral": II. Andante Molto Mosso Slovak Philharmonic Orchestra
Violin Sonata No. 17 In C Major, K. 296: II. Andante Sostenuto Takako Nishizaki
Romance In B-Flat Major Elisabeth Ganter
Klavierkonzert Nr. 1 C-Dur, Op. 15: I. Allegro con brio by Ljubljana Radio Symphony Orchestra Anton Nanut
Symphony No. 2 In D Major, Op. 73: II. Adagio Non Troppo Royal Philharmonic Orchestra
Piano Concerto No. 1 In C Major, Op. 15: II. Largo
Guillaume Tell: Overture (William Tell) Zagreb Festival Orchestra
(magnatune)