09
12.2021
św. Juan Diego Mt 11,11–15 
0,00 / 0,00

Saturday, 13 listopada 2021

Okres zwykły, Łk 18,1-8 
śś. Pięciu Braci polskich męczenników

Dzisiejsza Ewangelia mówi o uporze, o byciu konsekwentnym nie tylko w swoich działaniach, ale i modlitwie. Mówi, aby być stałym i nieugiętym w swoich prośbach. W duchu nadziei i zaufania wsłuchaj się w daną nam przypowieść.

Łk 18,1-8 
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”„. I Pan dodał: „Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” 

Jezus, opowiadając przypowieść, chciał zachęcić uczniów do modlitwy prośby. W przypowieści to kobieta prosi mężczyznę o pomoc. Jednak w życiu w kwestii przyznawania się do swoich słabości płeć nie ma znaczenia. Wszyscy mamy z tym problem. Każdy proszący boi się, iż druga strona uzna ją za kogoś mniej wartościowego, bo nie potrafi sobie z czymś poradzić. Kiedy ostatni raz poprosiłeś kogoś o pomoc?

Proszeniu zawsze towarzyszy ryzyko odmowy. Może się wówczas pojawić lęk przed odrzuceniem. To czysto ludzki lęk. Jezus pokazuje, że z Nim nie ma się czego bać czy wstydzić. Możesz poprosić o wszystko, gdzie „ty sam” już nie wystarczasz. Gdzie jest twoje wstydliwe miejsce, do którego obawiasz się wpuścić nawet Jezusa?

Kobieta z przypowieści wielokrotnie doświadczyła odmowy ze strony sędziego. Nie zraziło jej to. Ktoś mógłby powiedzieć, że jej działanie jest naiwne, nierozsądne czy nawet infantylne. Ona jednak się nie zraża, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że w pojedynkę nic nie zdziała! Nie bój się zatem prosić Jezusa o pomoc we „wstydliwej” sprawie!

Na koniec tej modlitwy powierz Maryi swoje troski. Ona jak nikt inny je zrozumie i powierzy je Bogu.