Wyobraź sobie, że znajdujesz się w ciemnej izraelskiej świątyni, oczekując z innymi ludźmi nauczającego Jezusa. Wtem do pomieszczenia wchodzi On. Trzyma zapaloną świecę, która oświetla całe wnętrze. 

Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg świętego Marka
Mk 4,21-25 
Jezus mówił ludowi:„Czy po to wnosi się światło, by je umieścić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, żeby je umieścić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” I mówił im: „Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma”.

Światło rozumiane jest tutaj jako nauczanie Jezusa o tym, kim jest Bóg i jak działa w życiu człowieka. To jest nauczanie o Królestwie Bożym. Faryzeusze chcą Jego słowo przykryć korcem i zgasić. Jezus dodaje uczniom odwagi, by na to nie pozwolili. A nawet zachęca ich, by sami byli światłem dla innych. Jak to wygląda w twoim życiu? Jakim światłem jesteś w swojej  codzienności? 

Jezus zachęca swoich uczniów do uważności, kogo słuchają i za kim podążają. Ci, których słuchamy, mogą pomagać płonąć światłu Bożemu w nas, albo też je gasić. Rzeczy, na które przeznaczamy swój czas, mogą nas budować lub też dezintegrować. Jacy ludzie, zdarzenia, książki, filmy przybliżają cię do Boga? A jakie oddalają cię od Niego?

Kto słucha Słowa i stwarza mu warunki do rozwoju, rozwija w sobie światło Boże. Kto jednak nie zadba o to Słowo, zgasi światło w sobie i straci to, co otrzymał. Zastanów się, w jaki sposób dbasz o to, by przyjmować Słowo Jezusa w życiu i w ten sposób być światłem dla innych?

Proś Jezusa, abyś dzięki Jego obecności stawał się nośnikiem Jego światła dla tych, których spotykasz. 

Chwała Ojcu…