Wyobraź sobie, że stoisz na przejściu dla pieszych. Sygnalizator wyświetla czerwone światło. Cierpliwie czekasz na zielone, aby móc spokojnie przejść. Czekasz, chociaż nic nie jedzie... i samo przejście na drugą stronę nie powoduje niebezpieczeństwa ani dla ciebie, ani dla nikogo innego... 

Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg świętego Łukasza
Łk 6,1–5 
W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami. Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: „Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?” Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: „Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać”. I dodał: „Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”. 

Jeśli jako pieszy stoisz na czerwonym świetle, podczas gdy nic nie jedzie, jedynym zagrożeniem jest mandat od policji, która może obserwuje miejsce z ukrycia. Chodzi przecież o bezpieczeństwo, a sygnalizacja ma na nie zwrócić uwagę. Co robisz? Czekasz dalej czy przechodzisz? Co jest dla ciebie ważniejsze: zachowywanie prawa, czy próba odczytania jego ducha? 

Uczniowie Jezusa zrywają kłosy w szabat, a król Dawid, kiedy był głodny, zjadł chleby zarezerwowane dla kapłanów świątynnych. To jak to jest z tym prawem? Są od niego wyjątki czy zawsze jest twarde i nie do przekroczenia? Czy zawsze i bez żadnych okoliczności prawo pozostaje nie do złamania?

Przypomnij sobie jedną sytuację z twojego życia, kiedy miałeś dylemat co do prawa: zachować je za wszelką cenę czy może złamać ze względu na okoliczności zdające się „nie pozostawiać wyboru”. Co wtedy zrobiłeś? Posłuchaj, co Chrystus mówi na ten temat we fragmencie Ewangelii.

Porozmawiaj z Jezusem jak przyjaciel z przyjacielem o tym, co sądzisz o prawie i duchu prawa. 

Chwała Ojcu…