03
02.2023
Św. Błażej Mk 6,14-29
0,00 / 0,00

Tuesday, 31 stycznia 2023

Okres zwykły, Mk 5,21-43
Św. Jan Bosko

Przypomnij sobie moment długiego oczekiwania, by wyjść z trudnej sytuacji, na którą nie do końca masz wpływ. Mogła to być ciężka choroba, przedłużające się oczekiwanie na potomstwo albo szukanie pracy czy życiowego partnera. Pragnienie, które trudno spełnić… 

Mk 5,21-43 
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości”. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: „Nie bój się, wierz tylko!” I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: „Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!” Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Krwawiąca przez dwanaście lat kobieta pozostawała wyłączona ze wspólnoty. Ten kto jej dotknął, stawał się nieczysty i musiał wykonać określone czynności, by znów uczestniczyć we wspólnocie. Według prawa nie mogła zostać żoną ani matką. Możemy się domyślać, z jaką samotnością i odrzuceniem się zmagała. W jakich obszarach twojego życia czujesz pustkę, osamotnienie, pewien rodzaj wykluczenia? Jakie pragnienie woła w tobie o spełnienie?

Przeciskając się do Jezusa przez tłum, kobieta nie tylko ryzykuje utratę reputacji, ale naraża się na niebezpieczeństwo ze strony tłumu. Dotykając płaszcza Jezusa, teoretycznie zaraża Go nieczystością. Pozwalając się dotknąć, Jezus stał się nieczysty według prawa żydowskiego. Co uznajesz w sobie za nieczyste albo co inni tak określają w tobie?

Jezus poszukuje wzrokiem kobiety, która dzielnie do niego dotarła. Dostrzega ją, słucha, poświęca jej czas. Chce mówić do niej, okazać bliskość i stać się dla niej oparciem. To święty moment spotkania, z którego wychodzi umocniona. Tę, która zaufała Duchowi Bożemu i dała Mu się poprowadzić, Jezus nazywa córką. Wchodzi z nią w relację i na zawsze włącza do swojej wspólnoty. Jak patrzy na ciebie Jezus? Jak nazywa ciebie?

Porozmawiaj z Jezusem o tym, co dotknęło cię podczas modlitwy.

Chwała Ojcu…