Zanim wsłuchasz się w Słowo Boże, weź głęboki wdech, poczuj, jak powietrze wypełnia twoje płuca, a teraz powoli je wypuść. Uświadom sobie, że żyjesz. Zaproś Ducha Świętego, aby prowadził cię w czasie tej modlitwy. 

Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg świętego Jana
J 12,24–26 
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

Wszystko, co masz, kim jesteś, co przeżywasz, jest możliwe dzięki temu, że żyjesz. Twoje życie jest darem. Co czujesz, kiedy słyszysz te słowa? Jest w tobie wdzięczność? Lubisz swoje życie? A może w tym momencie dominuje coś innego? Przyjrzyj się tym uczuciom i zastanów się, z czego wypływają. 

Każdego dnia, każdej godziny, minuty czy nawet sekundy tracimy swoje życie. To, co się wydarzyło, już nie wróci i nawet nasze największe starania nie są w stanie zatrzymać upływającego czasu. Na co tracisz swój czas, a w konsekwencji swoje życie?

Jezus swoim przykładem pokazał, że życie utracone z powodu miłości przynosi plon obfity. Moje życie może nabrać sensu, jeśli będzie wykorzystane, aby kochać. Nie chodzi tu o wzniosłe deklaracje i spektakularne gesty, ale proste sprawy. Spełnianie obowiązków zawodowych, troska o najbliższych, podejmowane z miłości są traceniem życia na kochanie. Może czasem chodzi o to, żeby robić to samo, ale znaleźć do tego nową, głębszą motywację. Wsłuchaj się jeszcze raz w tekst Ewangelii i zobacz, czy jest w tobie pragnienie pójścia tą drogą miłości.

Panie, naucz mnie żyć pełnią i stawać się Twoim sługą przez tracenie życia na kochanie Ciebie i innych. 

Chwała Ojcu…