Wyobraź sobie kiełkujące ziarno. Jest niepozorne, niewiele różni się od trawy. Jednak wiesz, że za parę miesięcy na tym samym miejscu będzie pole gotowej do zbioru pszenicy.
J 12,24-26
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec”.
Logika świata prowadzi od narodzenia do śmierci. Od obfitowania do obumierania. Logika Chrystusa jest dokładnie odwrotna. Prowadzi od bólu, łez i śmierci do radości, zmartwychwstania i życia bez końca. Spróbuj przez chwilę zastanowić się nad tą tajemnicą.
Często słowa Jezusa wydają się słuchaczom, także nam, współczesnym, trudne do przyjęcia. W istocie, nie są łatwe. Jezus zachęca swoich uczniów, aby podążali ciasną drogą, bo wie, jaki będzie tego efekt. Zachęca do cierpliwości wobec drogi, którą podążamy; wobec zdarzeń, które przeżywamy. Przypomnij sobie jakieś swoje osiągnięcie. Niewykluczone, że poprzedziły je dni, tygodnie, a może lata wcześniejszych starań i nieudanych prób. Co czułeś, kiedy twoje wysiłki przyniosły w końcu efekt?
Jezus zachęca cię również do cierpliwości wobec siebie samego. Najwięksi i święci ludzie popełniali błędy. Także po swoim nawróceniu. Obumieranie ziarna to też mozolna praca nad sobą. Praca, która czasami przez lata nie przynosi efektów. Słuchając ponownie Ewangelii, spróbuj zobaczyć Jezusa, który patrzy na ciebie i bezpośrednio do ciebie kieruje swoje słowa.
Na zakończenie tej modlitwy możesz poprosić Jezusa o dar cierpliwości, a w szczególności cierpliwości do siebie samego.