30. bł. Dominik Collins SJ
bł. Dominik Collins SJ
0,00 / 0,00
bł. Dominik Collins SJ

30. bł. Dominik Collins SJ

30 października

Był wysokim, silnym i przystojnym młodzieńcem, choć nie miał wykształcenia. Nie mógł zadowolić swoich ambicji w kraju i udał się na emigrację. Chciał być żołnierzem. Był odważny i przedsiębiorczy. Zaciągnął się do wojska. Przez dziewięć lat walczył w katolickich oddziałach. Doszedł do stopnia kapitana kompanii kawalerii. Był gubernatorem wojskowym. Mimo tego czuł rozczarowanie swoim żołnierskim życiem i pragnął poświęcić się Bogu. Został jezuickim bratem. Jako jezuita wrócił do rodzinnej Irlandii, aby tam dać świadectwo wiary i przynależności do Chrystusa. Zawisł na szubienicy w swojej czarnej, jezuickiej sutannie. Dzisiaj powiemy o błogosławionym Dominiku Collinsie, jezuickim bracie zakonnym i męczenniku za wiarę.

bł. Dominik Collins SJ
0,00 / 0,00

Urodził się w 1566 roku w Youghal(Jol), ważnym porcie rybackim w hrabstwie Cork. Irlandia była wtedy pod panowaniem Anglików. Ludność przyjęła zwierzchnictwo polityczne, ale nie chciała zaakceptować nowej religii, anglikanizmu. Czasy były niespokojne i dlatego młody Dominik nie zdobył wykształcenia, ale marzył o karierze żołnierza.

Gdy miał 20 lat, postanowił spróbować szczęścia na kontynencie. Odpłynął do Francji i stawił się w Nantes. Chciał zostać kawalerzystą, ale nie miał pieniędzy na zakup wierzchowca. Zatrudnił się zatem w gospodzie, aby zaoszczędzić nieco grosza na zakup konia i po dwóch latach zaciągnął się do katolickiego wojska księcia Morcoeura. Był dzielnym żołnierzem. W nagrodę otrzymał od króla Filipa II dożywotnią pensję. Udał się do La Coruña w Hiszpanii. Był jednak rozczarowany życiem żołnierza i zaczął zbliżać się do religii. Był rok 1598. Wtedy spotkał irlandzkiego jezuitę Thomasa White”a. Zwierzył mu się z pragnienia zostania jezuitą. Nie miał studiów, żeby przyjąć święcenia kapłańskie, ale Dominik z radością myślał o podjęciu się jakiejkolwiek pracy, nawet w charakterze brata, byleby tylko zostać przyjętym do Towarzystwa. Okres próbny odbywał w kolegium w Santiago de Compostela. Wywołał niemałe zamieszanie, kiedy pojawił się w swoim eleganckim mundurze oficerskim i zaczął myć talerze i sprzątać dom.

Po odbyciu próby, został w końcu przyjęty do zakonu. Wydawało się, że teraz już będzie z dala od konfliktów zbrojnych i resztę życia spędzi oddając chwałę Bogu w jakimś jezuickim domu w Hiszpanii. Ale plany Opatrzności były inne.

Irlandczycy znowu zbuntowali się przeciwko najeźdźcom angielskim. Król Filip III wysłał im do pomocy ekspedycję hiszpańską wraz z kapelanem jezuitą, który zwerbował do pomocy brata Dominika.

Z siedemdziesięciu trzech ocalałych z oblężenia zamku w Dunboy, angielski dowódca Carew zostawił przy życiu tylko brata Collinsa, który jako jezuita wydawał się być najbardziej obiecującą zdobyczą.

„Użył wszelkich sposobów, by złamać opór Dominika. Torturował go, składał niezliczone obietnice... Dominik pozostał niewzruszony. Egzekucja miała miejsce w jego rodzinnym Youghal(Jol). 31 października 1602 roku oddział żołnierzy prowadził go ulicami na miejsce, gdzie przygotowano szubienicę. Miał na sobie czarną jezuicką sutannę. Uklęknął i zawołał: - Witaj, święty krzyżu, tak bardzo przeze mnie upragniony! Skierował kilka słów do tłumu w kuriozalnej mieszaninie hiszpańskiego, irlandzkiego i angielskiego”…

Był radosny i powiedział, że dla obrony wiary Kościoła byłby

„gotów umrzeć nie raz, ale tysiąc razy”. 

Kat widząc jego postawę odmówił wykonania swoich obowiązków. Żołnierze przymusili wtedy pewnego rybaka, aby go zastąpił. Biedny rybak, prosząc brata Dominika o wybaczenie, odsunął drabinę i po chwili ciało skazańca zwisało bezwładnie. Jezuita skonał. Wisiał tak przez wiele godzin, aż w końcu sznur się zerwał i ciało opadło na ziemię. Miejscowi katolicy pochowali je ze czcią pod osłoną nocy.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!