18. Bł. Karolina Kózkówna
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

18. Bł. Karolina Kózkówna

18 listopada

Dom – niewielka, drewniana chata pokryta strzechą. Sąsiedzi nazywali go „Betlejemką” albo „Kościółkiem”. Mieszkała w nim rodzina Kózków – Jan i Maria oraz ich jedenaścioro dzieci. Wśród nich ta, którą dziś wspomina Kościół – błogosławiona Karolina.

0,00 / 0,00

Była w nich dająca siłę zwyczajność – wypełnione od świtu do wieczora ciężką pracą dni, które zaczynali w imię Boże, aż do pacierza, po którym go kończyli. Stała dbałość o obecność Boga w codzienności sprawiła, że w chwili próby Karolina Kózkówna znalazła w sobie wolę walki o własną godność i czystość nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Popatrzmy więc na tę „niezwykłą codzienność” licznej wiejskiej rodziny z przełomu XIX i XX wieku, ukrytej gdzieś daleko na prowincji, w małej podtarnowskiej wiosce Wał Ruda, z której wyrosła opiekunka Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oraz Ruchu Czystych Serc.  

Karolina urodziła się w sierpniu 1898 roku. Rosła w rodzinie, w której od pierwszych dni słyszała słowa modlitwy. W jej domu wiara była spleciona z życiem. Rodzice należeli do Apostolstwa Modlitwy, Żywego Różańca oraz Bractw Wstrzemięźliwości i Komunii św. wynagradzającej. U Kózków spotykali się sąsiedzi, by czytać Pismo Święte, żywoty świętych czy też prasę religijną. Dodatkowo jeszcze wuj dziewczynki dbał o mieszkańców wsi. W jego udostępnianej mieszkańcom bibliotece kwitło wspólnotowe wiejskie życie – i to duchowe, i to społeczne. Z czasem nawet Karolina pomagała w prowadzeniu tej swego rodzaju świetlicy. 

Nie powinno więc być zaskoczeniem, że w takim właśnie otoczeniu życie duchowe dziewczynki miało się czym nasycać. A kiedy trafiła do podstawowej szkoły ludowej, a jeszcze później na kursy uzupełniające, okazała się bardzo dobrą uczennicą, ale to wiedza z zakresu religii wyróżniała ją szczególnie. Pomagała zrozumieć „Boże sprawy” młodszym, rówieśnikom i starszym. Podobno i ksiądz z tej mądrości korzystał. „Urodzona katechetka” – tak określają ją niektórzy.  

Przy tym jej życie modlitewne, a czas modlitwy zaczynał się wcześnie rano, a z wieczora stawał się nocą, częste uczestnictwo we Mszy świętej, do tego praca w gospodarstwie, nie uniemożliwiało jej wspierania innych. Opiekowała się starszymi, schorowanymi. Ponadto w swojej parafii należała do Towarzystwa Wstrzemięźliwości, Apostolstwa Modlitwy, Arcybractwa Wiecznej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Jej aktywność była zadziwiająca. Ona wiedziała-czuła, że „Pan Jezus na nas patrzy”. Dla wielu była wzorem. Pilna w wykonywaniu zadań, obowiązkowa, skromna, bo jak mówiła:

„Nie chcę się stroić, bo by mnie pycha ponosiła i nie mogłabym się modlić”.

Do tego wrażliwa, nie akceptowała nieprzyzwoitych żartów czy słów. Niektórzy nawet komentowali

„Uważajcie, bo jest tu ta tercjarka, to znowu będzie boleć, jak coś złego powiemy”.  

„Dusza pierwsza do nieba” – tak powiedział o niej jeden ze świadków w procesie beatyfikacyjnym. Niestety ten moment przejścia był jakże dramatyczny. Karolina Kózkówna zginęła, kiedy miała 17 lat. Stało się to 18 listopada 1914 roku. Był początek I wojny światowej. We wsi pojawili się Rosjanie i jeden z nich – Kozak uprowadził ją do lasu. Broniła się pragnąc zachować czystość, którą ślubowała. Udało się, ale za opór zapłaciła życiem. Po kilkunastu dniach w lesie znaleziono jej zmasakrowane szablą ciało.  

Pogrzeb dziewczyny okazał się wielką manifestacją postaw patriotyczno-religijnych. Tysiące uczestniczących w nim mieszkańców przyszło w przekonaniu, że towarzyszą w ostatniej drodze komuś, kto oddał życie za to, czym żył. I właśnie z symbolem męczeństwa, palmową gałązką jest przedstawiana w ikonografii nasza dzisiejsza patronka. 
Beatyfikował ją w Tarnowie w 1987 roku Jan Paweł II.  

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!