17. Św. Elżbieta Węgierska
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

17. Św. Elżbieta Węgierska

17 listopada

Była jedną z najbardziej podziwianych kobiet średniowiecza. Pochodziła z królewskiego rodu. 

0,00 / 0,00

Była żoną i matką. Wcześnie została wdową. Prowadziła niezwykle umartwione i ubogie życie. Pełniła wiele dzieł miłosierdzia. Umarła młodo, a do jej grobu pielgrzymowały tłumy. Dzisiaj powiemy o św. Elżbiecie węgierskiej.

Urodziła się w roku 1207 jako trzecie dziecko króla Węgier, Andrzeja II i Gertrudy, siostry św. Jadwigi Śląskiej. Kiedy miała cztery lata została zaręczona ze starszym o siedem lat Ludwikiem IV, późniejszym landgrafem Turyngii, a następnie wyjechała do Wartburga, aby wychowywać się razem z przyrzeczonym małżonkiem. Ludwik uczył się rycerstwa, a Elżbieta niemieckiego, francuskiego, łaciny, muzyki, literatury i haftu.

Ludwik IV rozpoczął panowanie w Turyngii po śmierci ojca w roku 1218. Trzy lata później odbyła się uroczystość zaślubin. Zachowanie Elżbiety odbiegało od dworskiego stylu. Pragnęła skromnego życia i dlatego też sam ślub był mało wystawny, ponieważ część pieniędzy przeznaczonych na przyjęcie rozdano ubogim.

Elżbieta starała się żyć bardzo spójnie z wyznawaną wiarą. Kiedy pewnego razu teściowa skarciła ją, że nie przystoi, by zdejmowała koronę, kładła ją przed krzyżem i zasłaniała twarz, ona odparła, że nie może jako nędzne stworzenie chodzić w koronie, kiedy patrzy na Jezusa Chrystusa w koronie cierniowej. Opowiada się też o tym, że „nie spożywała pokarmów, zanim się nie upewniła, że pochodzą z ziem i prawowitych dóbr męża. Nie dotykała dóbr zdobytych w sposób bezprawny i zabiegała o to, by osoby, które doznały przemocy, otrzymały zadośćuczynienie”.

Elżbieta od młodości była bardzo hojna i zatroskana o ubogich. Karmiła głodnych i spragnionych, odziewała potrzebujących, troszczyła się o chorych, grzebała umarłych. Często wychodziła z zamku ze sługami, niosąc ubogim chleb, mięso i mąkę. Niektórzy oskarżali ją o rozrzutność. Pewnego razu niosła w fartuchu chleb dla ubogich. Spotkał ją Ludwik i zapytał, co niesie. Kiedy odsłoniła fartuch w fartuchu były zamiast chleba piękne róże, choć była zima.

Elżbieta i Ludwik mieli troje dzieci. Po sześciu latach małżeństwa, Ludwik IV zmarł w Otranto, podczas wyprawy krzyżowej do Ziemi Świętej. Elżbieta miała wówczas 20 lat. Szwagier Elżbiety nieprawnie przejął władzę w kraju i wraz z dziećmi została wygnana z zamku w Wartburgu. Dzieci oddała na wychowanie przyjaciołom zmarłego męża, a sama, wędrując od miejsca do miejsca pracowała, opiekowała się chorymi, przędła i szyła.

Rok później, dzięki wstawiennictwu rodziny i przyjaciół męża, wróciła do łask i zamieszkała na zamku rodzinnym w Marburgu. Tam jej kierownikiem duchowym był brat Konrad, franciszkanin, który dał świadectwo o Elżbiecie wobec papieża Grzegorza IX, mówiąc: „W Wielki Piątek 1228 r. Elżbieta w obecności kilku braci oraz krewnych położyła ręce na ołtarzu w kaplicy… i wyrzekła się własnej woli oraz wszystkich powabów świata. Chciała wyrzec się także wszelkiej własności, ale odwiodłem ją od tego przez wzgląd na miłość ubogich. Wkrótce potem zbudowała szpital, zgromadziła chorych i chromych i usługiwała przy własnym stole najnędzniejszym i najbardziej zaniedbanym. Gdy za to wszystko ją upomniałem, Elżbieta powiedziała, że ubodzy są dla niej źródłem specjalnej łaski i pokory”.

Elżbieta zmarła 17 listopada 1231 roku, mając zaledwie 24 lata. Do jej grobu pielgrzymowało wielu pątników. Działo się tam wiele cudów. Kanonizował ją niespełna 4 lata po śmierci papież Grzegorz IX. W ikonografii ukazywana jest w stroju królewskim lub z pękiem róż w fartuchu.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!