14. Św. Józef Pignatelli SJ
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

14. Św. Józef Pignatelli SJ

14 listopada

„O północy dwa oddziały kantabryjskie, jeden szwajcarski, a drugi kawaleryjski, podeszły pod kolegium i zaczęły kontrolować wszystkie jego wejścia. O piątej nad ranem królewski komisarz zastukał mocno do bramy. Nakazał ją otworzyć portierowi i zaprowadzić się do pokoju rektora. Chciał mu zakomunikować królewski rozkaz… Rozległ się głos domowego dzwonka, wszyscy zaczęli wychodzić ze swoich pokoi, słysząc polecenie: do refektarza, do refektarza. Gdy się już zgromadzili, komisarz w otoczeniu urzędników i żołnierzy odczytał im dekret wygnania: ‘Kierując się bardzo poważnymi racjami… podjąłem decyzję, by rozkazać wygnać z moich posiadłości w Hiszpanii i Indiach, na Wyspach Filipińskich oraz innych pobliskich wyspach członków Towarzystwa…, a ponadto zająć wszystkie dobra materialne Towarzystwa w moich posiadłościach.

Podobna scena jak w Saragossie rozegrała się w ponad stu dwudziestu domach, jakie posiadali jezuici w Hiszpanii: z tą samą punktualnością, tak samo sprawnie, tak samo w sekrecie, z takim samym wywierającym wrażenie użyciem wojska. Rozkaz wygnania dotknął [pięć i pół tysiąca jezuitów]...

Zaskoczenie było całkowite. Jezuici byli świadomi polowania, jakie na nich urządzano, ale nie dotarł do nich żaden przeciek o tym, co ich czeka”.

0,00 / 0,00

„Już od pierwszej chwili Józef Pignatelli zaczął umacniać swoich współbraci. Będzie pełnił tę rolę przez całe życie… Dzięki spokojowi, nadzwyczajnej przystępności i arystokratycznej uprzejmości Pignatelli stał się filarem i wsparciem dla wygnanych współbraci”.

Dzisiaj powiemy o tym „aniele stróżu" dla współbraci jezuitów w najczarniejszym momencie historii zakonu, w czasie agonii i kasaty oraz w czasie powolnego zmartwychwstawania. 
Józef Pignatelli urodził się 27 grudnia 1737 roku w Saragossie, w szlacheckiej rodzinie o korzeniach neapolitańskich i hiszpańskich. Był siódmym dzieckiem z ośmiorga rodzeństwa. Wcześnie stracił rodziców. Do zakonu wstąpił mając zaledwie piętnaście lat. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1762. Miał poważne kłopoty ze zdrowiem. Do feralnego poranka 3 kwietnia 1767 roku był profesorem gramatyki dla uczniów w kolegium i duszpasterzem dla skazanych na śmierć. Nazywano go „ojcem powieszonych". Następnego dnia jezuitów wywieziono z miasta. Uczniowie kolegium wyszli na drogę, by pożegnać się ze swymi nauczycielami.

„Trzymaliśmy się mocno, widząc łzy przyjaciół i krewnych, ale nie mogliśmy się opanować wobec takiego rzewnego widoku – tak po latach wspominał tę scenę Pignatelli”.

Jezuitów załadowano na statki.

„Zaczynali okres trwający ponad rok, podczas którego byli autentycznymi "boat people" – ludźmi na łodziach, odrzucanymi przez wszystkich. Nikt nie chciał udzielić im azylu. Wędrowali [po Morzu Śródziemnym] od portu do portu, skomasowani na statkach handlowych”.

Ostatecznie po tej gehennie osiedli na terenie Państwa Kościelnego, do czasu zanim papież Klemens XIV, pod naciskiem i wręcz szantażem europejskich potęg ostatecznie nie dokonał kasaty zakonu.

O. Józef Pignatelli, który po kasacie był zwykłym księdzem żywo interesował się losami swoich współbraci. Utrzymywał kontakt z eksjezuitami. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, aby odbudowywać struktury zakonu, dołożył wszelkich starań, by tak się stało. Był magistrem nowicjuszów w odradzającym się Towarzystwie. Kilka lat później został prowincjałem, a potem też instruktorem tak zwanej trzeciej probacji. „Pignatelli – człowiek duchowy, wykształcony i dworski rycerz, był poszukiwany jako doradca kościelnych i świeckich osobistości. Przyjmował wiele wizyt”. Pius VII nosił się z myślą, by mianować go kardynałem.

O. Pignatelli wspomagał finansowo nie tylko swoich współbraci jezuitów, ale wiele wspólnot sióstr zakonnych, a nawet samego papieża. Zmarł 15 listopada 1811 roku, nie doczekawszy oficjalnego przywrócenia Towarzystwa w całym Kościele, które nastąpiło trzy lata później.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!