30. Św. Egwin
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

30. Św. Egwin

30 grudnia

Na chwilę przed końcem roku Kościół we wspomnieniu liturgicznym chce nam przypomnieć świętego Egwina. I niestety, jak to się zdarza niejednokrotnie w przypadku postaci związanych z początkami chrześcijaństwa czy też wyniesionymi na ołtarze w średniowieczu, trzeba nam się zmierzyć z dwoma problemami. Pierwszy, to oczywiście bardzo skąpa ilość informacji. Natomiast drugi jak łatwo się domyślić – życiorysy utkane z legend, pełne nieprawdopodobnych wydarzeń.

0,00 / 0,00

W przypadku naszego dzisiejszego patrona dnia, anglosaskiego biskupa, z obiema tymi niedogodnościami trzeba sobie poradzić. Historyk tamtych czasów – Beda – o nim nie wspomina, a późniejsi biografowie wiele „cudowności” dodali do jego biografii. Co więc, wiemy?

Otóż, aby poznać historię świętego Egwina należy się cofnąć do VII i VIII wieku, do Mercji, jednego z anglosaskich królestw, bo tam właśnie żył i działał.

Nasz dzisiejszy patron urodził się w VII wieku. Jego imię jest pochodzenia germańskiego i określa zalety wojownika czy też jego broni. Egwin zatem to „przyjaciel miecza”, czyli „wojownik”. O jego chrześcijańskiej, szlacheckiej, a może nawet i spokrewnionej z królewską, rodzinie oraz dzieciństwie niewiele wiemy. W niektórych źródłach pojawiają się informacje, że wcześnie dało się zauważyć jego niechęć do świata doczesnego, odrzucanie tego, co przyjemne i próżne.

Egwin kształcił się u benedyktynów w Worcester. Tam też został mnichem i kapłanem. Pełnił funkcję opata w Cronuchome. Później był też doradcą króla Mercji Eldera, jego syna Kenreda oraz Offy I, króla wschodnich Sasów.

W 693 roku został wybrany na biskupa swojego rodzinnego miasta. Jako pasterz Worcester dał się poznać jako reformator obyczajów. Był sprawiedliwym sędzią, obrońcą sierot, wdów a także moralności chrześcijańskiej – małżeńskiej i tej, która przystoi klerowi zwłaszcza w zakresie celibatu. Był surowy i to nie było przez wszystkich akceptowane.

Biskup Egwin udał się na pielgrzymkę do Rzymu, gdzie uzyskał zgodę papieża na rezygnację z pełnionej funkcji, a także oczyścił się z różnorodnych oszczerstw, które pod jego kierunkiem wysuwano. Ponadto, jak podają legendy w drogę do Stolicy Piotrowej przyszły święty wyruszył w kajdanach, które sam sobie na nogi założył, a klucz wrzucił do rzeki Avon. Kiedy zaś modlił się przy grobie Świętego Piotra, klucz znalazł w pyszczku ryby wyłowionej z Tybru, służący, co pozwoliło mu zdjąć okowy.

Kiedy Egwin wrócił w rodzinne strony, jego życie związało się z Evesham. Tam na początku VIII wieku założył opactwo benedyktynów. Miejsce było szczególne, bo wiązało się z objawieniem Maryi. Mianowicie najpierw Matka Boża objawiła się pasterzowi, a gdy ten opowiedział o tym Egwinowi, przyszły święty pojawił się w miejscu, gdzie to się stało. Wówczas sam doświadczył obecności Maryi. Ta wskazała miejsce, w którym ma zostać wzniesiony klasztor, co oczywiście się stało. A nasz patron – już nie biskup – ale mnich wiodący skromne życie, poświęcający się kontemplacji, został jego przełożonym. W Evesham Egwin też zakończył życie. Zmarł 30 grudnia 717 roku. Został pochowany w opactwie.

Po śmierci zasłynął wieloma cudami. Uzdrawiał chorych, przywracał wzrok i słuch. Jego relikwie otaczano tak wielkim kultem, że w 1077 roku trzeba było nawet przebudować opactwo w Evesham, aby mogło pomieścić napływające do niego rzesze pielgrzymów.

W ikonografii święty Egwin przedstawiany jest w stroju biskupim. A w nawiązaniu do wspomnianej wcześniej legendy, w ręku naszego patrona pojawia się ryba, która w pyszczku trzyma klucz.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!