22. Św. Franciszka Ksawera Cabrini
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

22. Św. Franciszka Ksawera Cabrini

22 grudnia

Była słabego zdrowia. Miała wielkie pragnienie zostania misjonarką na Dalekim Wschodzie. Na wzór wielkiego świętego jezuity, patrona misji katolickich, marzyła o pracy misyjnej w Chinach. Okazało się, że jej „Chiny” leżą po drugiej stronie globu, w Ameryce. Nazwano ją „niebiańską opiekunką emigrantów”. Dzisiaj powiemy o św. Franciszce Ksawerze Cabrini, założycielce zakonu, patronce emigrantów. Urodzona we Włoszech, posługiwała włoskim emigrantom w Stanach Zjednoczonych. Jest pierwszą obywatelką amerykańską kanonizowaną w Kościele Katolickim.

0,00 / 0,00

Maria Franciszka przyszła na świat jako trzynaste dziecko w ubogiej, wiejskiej rodzinie. Urodziła się 15 lipca 1850 roku w małej miejscowości Sant'Angelo Lodigiano, w regionie Lombardia, w północnych Włoszech.

Od młodości miała predyspozycje do pracy w szkole i pracy opiekuńczej. Wśród rodzeństwa miała także niepełnosprawną siostrę, Magdalenę, co z pewnością pomagało jej kształtować wrażliwość na ludzi potrzebujących opieki i szczególnej troski.

Ukończyła studia nauczycielskie. Rodziców straciła w jednym roku, gdy miała 20 lat. Próbowała wstąpić do zakonu, ale odmówiono jej ze względu na słabe zdrowie.

Proboszcz parafii w Codogno, w 1874 roku, powierzył jej prowadzenie sierocińca. Udało się jej zgromadzić wokół siebie kilka kobiet, które podzielały jej ideały i pragnienia misyjne. Franciszka chciała bowiem, idąc w ślady patrona misji katolickich, św. Franciszka Ksawerego, udać się z posługą na Daleki Wschód. Złożyła nawet taki ślub, że będzie misjonarką w Chinach i obrała imię Franciszka Ksawera.

W 1880 roku razem z siedmioma towarzyszkami założyła nowe zgromadzenie zakonne, Misjonarki Najświętszego Serca Jezusowego. Biskup diecezji Lodi zachęcał ją do tego, by zajęła się włoskimi imigrantami w Ameryce. Praca misjonarki jak najbardziej jej odpowiadała, ale kierunek był inny niż pragnęła. Drugi impuls w kierunku pracy misyjnej wśród imigrantów włoskich pochodził od biskupa Piacenzy, bł. Jana Chrzciciela Scalabriniego. Trzeci, i być może najważniejszy impuls wyszedł od samego papieża Leona XIII, który jej powiedział po ojcowsku:

„Nie na Wschodzie, matko Cabrini, ale na Zachodzie. Zgromadzenie jest młode. Potrzebuje środków. Udajcie się do Stanów Zjednoczonych, tam je znajdziecie. A zarazem znajdziecie szerokie pole do pracy duszpasterskiej. Wasze Chiny są w Stanach Zjednoczonych, są tam wielkie rzesze emigrantów włoskich, którzy potrzebują opieki”.

Papież zwolnił ją od ślubu pracy na Wschodzie i Franciszka Ksawera udała się w podróż do Nowego Jorku. W 1889 roku po raz pierwszy z dwudziestu czterech pokonała statkiem Atlantyk.

Między rokiem 1860 a 1915 wyemigrowało z Włoch, szukając lepszych warunków do życia, ponad dwadzieścia milionów osób. Wiele milionów trafiło do Stanów Zjednoczonych.

Matka Cabrini wylądowała w Nowym Jorku i z odwagą zabrała się za pracę na rzecz emigrantów. Otwierała sierocińce, budowała domy dla bezdomnych i opuszczonych, otwierała szkoły i wielki szpital. To samo potem zrobiła w Chicago i w Kalifornii.

Mówi się, że „Kolumb odkrył Amerykę, ale matka Cabrini odkryła każdego włoskiego emigranta, który był w Ameryce”, od Argentyny aż po Kanadę. 

Siostry Misjonarki Najświętszego Serca Jezusowego pracowały w parafiach, w katechezie, w szkołach. Były z więźniami i posługiwały chorym. Franciszka przyjęła dla swego zgromadzenia duchowość ignacjańską, ale przepoiła ją własną osobowością i zapałem misyjnym.

Zmarła w Chicago 22 grudnia 1917 roku. Beatyfikował ją Pius XI, a kanonizował w 1946 Pius XII i on ją ogłosił cztery lata później patronką emigrantów.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!