21. Bł. Piotr Friedhofen
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

21. Bł. Piotr Friedhofen

21 grudnia

Mimo młodego wieku, został kominiarzem, potem szefem miejskich kominiarzy i tak zarabiał na życie. Wstąpił do nowicjatu zakonnego, ale zrezygnował z niego, by wspomóc owdowiałą szwagierkę z jedenaściorgiem dzieci. Utworzył wiele młodzieżowych grup apostolskich św. Alojzego Gonzagi. Napisał dla nich odnowione reguły. Założył nowe zgromadzenie zakonne Braci Miłosierdzia Maryi Wspomożycielki, opiekujące się chorymi mężczyznami, którzy nie byli w stanie sami się utrzymać. Dzisiaj powiemy o bł. Piotrze Friedhofenie.

0,00 / 0,00

Urodził się 25 lutego 1819 roku w Weitersburgu at Vallendar (Koblencja) w Niemczech, jako szóste z siedmiorga dzieci. Gdy miał rok, zmarł jego ojciec Piotr. Osiem lat później osierociła go matka, Anna Maria. Sytuacja dzieci była zła. Żyły w wielkim ubóstwie. Trójkę z nich wzięła na wychowanie pewna dobra kobieta. Z powodu biedy Piotr nie mógł jednak regularnie uczęszczać do szkoły podstawowej, musiał pomagać w utrzymaniu domu.

Mając trzynaście lat przystąpił do I Komunii świętej. Nauczył się fachu kominiarza, a idąc w ślady starszego brata i mając wtedy 15 lat rozpoczął pracę w tym zawodzie.

Gdy miał 23 lata został szefem kominiarzy w mieście Vallendar. Często śpiewał pieśni maryjne na dachach i zapraszał młodych, którzy gromadzili się na ulicy, by dołączyli się do chóru. Odnowił stowarzyszenie św. Alojzego Gonzagi, pisząc dla niego nowe reguły i tworząc wiele grup, zarówno dla chłopców jak i dla dziewcząt.

Piotr pracował jako szef kominiarzy tylko trzy lata. W 1845 roku wstąpił do nowicjatu redemptorystów w Wittem, w Holandii. Pociągało go życie zakonne, ale zmarł jego starszy brat Jakub, pozostawiając ciężarną bratową z jedenastym dzieckiem. Piotr poczuł, że nie może ich zostawić na pastwę losu. Opuścił nowicjat, powrócił do miasta Ahrweiler i podjął, mimo choroby, pracę jako kominiarz, by wspomóc rodzinę.

Piotr bardzo pragnął pomagać chorym i potrzebującym. W 1848 roku otrzymał w darze teren w Weitersburgu i postanowił zbudować tam dom opieki. Biskup Trier, William Arnold, miał nadzieję, że Piotr odnowi stary, czternastowieczny, ale podupadły zakon Braci Miłosierdzia. Piotr wraz ze swoim towarzyszem Karolem Marchand udali się do klasztoru w Aachen, żeby przyjrzeć się duchowi i stylowi życia braci.

Piotr nie był zadowolony z tej próby. On chciał

„nowego ognia, nowego ducha, nowego impulsu… Chciał pomagać chorym, ale w ściślejszym zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem. Pragnął nawracać bardziej zatwardziałych grzeszników”.

16 listopada 1850 roku, po ukończeniu swego nowicjatu, otworzył w Weitersburgu pierwszy dom swojego nowego zgromadzenia Braci Miłosierdzia Maryi Wspomożycielki Wiernych. Początki były trudne.
W 1851 roku Piotr przeniósł się z drugim bratem do Koblencji, gdzie ks. De Lorenzi otoczył ich opieką duchową i wspierał materialnie. W lutym 1852 roku biskup Trier zaaprobował powstanie nowego zgromadzenia.

Piotr Friedhofen z pomocą ks. De Lorenzi napisał nową regułę życia dla braci. Nie przyjmowali święceń kapłańskich. Zajęli się opieką nad mężczyznami, którzy z racji choroby nie byli w stanie sami się utrzymać. Bardzo szybko wzrastała liczba kandydatów do nowego zakonu, jak i chorych w szpitalach i domach opieki, którym posługiwali.

Potrzeby były wielkie i dlatego szybko powstawały nowe domy w Koblencji, Trier, Kylburgu, Luxembourgu a potem też w Rzymie i na innych kontynentach, w Ameryce, Azji i w Afryce.
Piotr zmarł 21 grudnia 1860 roku w Koblencji. Na grobie skromnego kominiarza Cesarzowa Augusta położyła wielki kamienny krzyż. Beatyfikował go w 1985 roku Jan Paweł II.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!