1. Św. Edmund Campion SJ
Track #1
0,00 / 0,00
Track #1

1. Św. Edmund Campion SJ

1 grudnia

Ojciec Mercurian, generał jezuitów w drugiej połowie XVI wieku „zastanawiał się długo i wahał, zanim się zgodził na desant jezuitów w Anglii. Nie tyle ze względu na grożące im niebezpieczeństwo, lecz dlatego, że nie chciał, aby zostali uwikłani w gęstą sieć politycznych i religijnych interesów, narażających na szwank ich działalność apostolską. W celu uniknięcia tego wydał im dwa ostre rozkazy: nie mieszać się do polityki i nie robić nic, co mogłoby być interpretowane jako chęć „przejęcia” majątku Kościoła.

0,00 / 0,00

Prześladowanie katolików w Anglii wybuchło po uchwaleniu „Aktu Supremacji” króla Henryka VIII w 1534 roku. Przerwa nastąpiła za panowania katoliczki, Królowej Marii I, ale potem wybuchło jeszcze bardziej złowrogo od roku 1559 za panowania Elżbiety I. Ci, którzy odmawiali złożenia przysięgi supremacji tracili majątek, byli oskarżeni o zdradę stanu i groził im wyrok śmierci. Jezuici byli na pierwszej linii frontu, bo uważano ich za „agentów papieża”.

W trakcie wielokrotnie podejmowanych prześladowań w latach od 1573, kiedy zginął pierwszy z jezuickich męczenników po rok 1679 zamordowano ich 29, wyniesionych potem do chwały ołtarzy. Najbardziej znanym i niejako przewodzącym całej grupie jest św. Edmund Campion, o którym powiedziano, że „był naprawdę jednym z diamentów angielskich”.

Urodził się w 1540 roku. W 1572 był już „diakonem Kościoła anglikańskiego i cieszącym się prestiżem członkiem Uniwersytetu Oksfordzkiego, błyskotliwym i popularnym profesorem, pisarzem i mówcą. Wywierał taki wpływ na uczniów, że naśladowali jego język, a nawet maniery… Wystarczyło mu tylko być „racjonalnym”, żeby zrobić olśniewającą karierę”.

Campion wybrał jednak zupełnie inną drogę. Uciekł na kontynent. Przeszedł na katolicyzm. W 1573 roku wyruszył do Rzymu i tam wstąpił do jezuitów. Został przeznaczony do Prowincji Austriackiej. Nowicjat rozpoczął w Pradze, potem odbył studia. W 1579 roku przyjął święcenia kapłańskie. Uczył w kolegium.

„Był bardzo zadowolony ze swych lekcji, kazań, uczniów i przedstawień teatralnych”.

Na początku 1580 roku otrzymał polecenie od generała zakonu, by wrócić do Anglii. W czerwcu zszedł na ląd w Dover. Nie mógł działać oficjalnie i zaczął życie w podziemiu. Wędrował od domu do domu, odprawiał Msze św., głosił kazania, ale też pisał.

Aresztowano go w lipcu 1581 roku i dołączono do schwytanego kilka miesięcy wcześniej młodego jezuity, Aleksandra Brianta. Po wielokroć ich przesłuchiwano i poddawano wyszukanym torturom. Aleksandra rozciągano na kole, że niemal go chciano rozerwać, wrzucono go do fosy, gdzie nie mógł się poruszyć. Przez osiem dni był trzymany w całkowitych ciemnościach, a po wydobyciu znowu rozciągany na kole.
Na Campiona zastawiano wszelkie możliwe pułapki, formułowano różne oskarżenia, ale sędziowie nie mogli znaleźć niczego zasługującego na śmierć. Mimo to został skazany na najwyższy wymiar kary.

Na miejsce egzekucji zawleczono ich końmi w deszczu i błocie. Było to 1 grudnia 1581 roku. Skazańcy weszli na powóz postawiony pod szubienicą i założono im pętle na szyje.

„W krótkich słowach, które rozległy się nad hałaśliwym tłumem, Campion przebaczył tym, którzy go skazali, i zapewnił, że jest niewinny… zaczął się modlić…
Popędzono konie. Ruszył powóz, a ojciec Edmund Campion zawisnął w powietrzu aż do chwili, gdy – nieprzytomnemu lub zmarłemu – zaczęli wyrywać bestialsko wnętrzności”.

Edmunda i 9 towarzyszy męczenników Anglii i Walii kanonizował w 1970 roku Paweł VI.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!