Św. Józef de Anchieta
Św. Józef de Anchieta SJ
0,00 / 0,00
Św. Józef de Anchieta SJ

Św. Józef de Anchieta

9 czerwca

Dzisiejszy patron był świętym człowiekiem, misjonarzem i odkrywcą, cudotwórcą, poliglota i poetą, ojcem literatury brazylijskiej, dramaturgiem i twórcą teatru brazylijskiego, wychowawcą narodu, pierwszym etnologiem brazylijskim, prekursorem indygenizmu i lekarzem. To tylko niektóre z tytułów, jakie można przypisać o. Józefowi de Anchieta, jezuicie.

Św. Józef de Anchieta SJ
0,00 / 0,00

Urodził się w San Cristóbal de La Laguna na Teneryfie, na Wyspach Kanaryjskich, 19 marca 1534 roku. Był krewnym św. Ignacego Loyoli i ze strony ojca pochodził ze szlacheckiego rodu Basków. Ze strony matki był potomkiem „nowych chrześcijan", czyli Żydów nawróconych na chrześcijaństwo.

Dlatego też rodzice wysłali go na studia nie do prestiżowego uniwersytetu w Hiszpanii, gdzie inkwizycja tropiła nawróconych z judaizmu, ale do Coimbry w Portugalii, z dala od nadgorliwych inkwizytorów. Tam Józef wstąpił do tętniącego życiem nowicjatu jezuitów w 1551 roku.

Anchieta „cierpiał na chorobę o charakterze gruźliczym, atakującą kości i zniekształcającą je". Poprosił o wysłanie go na misje do „Nowego Świata". Wylądował w Brazylii w lipcu 1553 roku. Zaczął się uczyć języka Indian Tupi. Jezuici otworzyli szkołę, gdzie Józef uczył Indian, a także łaciny swoich współbraci, jezuitów.

Anchieta doskonale opanował język Indian Tupi. Nauczył się go tak dobrze, że ułożył jego gramatykę, napisał katechizm, trzy książeczki do przygotowania Indian do chrztu, do spowiedzi, oraz do dobrej śmierci. Napisał też sporo popularnych hymnów i sztuk teatralnych.

Taka edukacja szybko przyniosła dobre rezultaty. Sam Anchieta pisał w sierpniu 1554 roku: „mamy dużą szkołę dla dzieci Indian. Nauczyliśmy je czytać i pisać oraz odwrócić się ze wstrętem od obyczajów rodziców. Niektóre z nich pomagają nam już przy Mszy św. Są naszą radością i pociechą, bo ich rodziców nie jest łatwo opanować, chociaż różnią się już bardzo od tych z innych wiosek. Nie zabijają już i nie jedzą wrogów, i nie piją, jak przedtem”.

Praca, życzliwość i dobre traktowanie Indian przynosiło wspaniałe owoce. Jezuici byli rzeczywiście narzędziami pokoju i pojednania pomiędzy zwaśnionymi i często chwytającymi za broń plemionami. 

Po wielu latach pracy misyjnej Józef de Anchieta mógł w końcu uzupełnić studia i przyjął święcenia kapłańskie w czerwcu 1566 roku. Rok później został przełożonym w Sao Vicente. Przez 10 lat odwiedzał położone w górach wioski, „jednał skłóconych, nawiedzał i pocieszał rodziny oraz głosił słowo Boże".

W 1577 roku został mianowany prowincjałem. „Prowadził swój prosty styl życia. Zajmował się rozwijającymi się dziełami misji, zakładał nowe osiedla i stacje misyjne, uczynił pierwszy krok w kierunku założenia przyszłych redukcji paragwajskich. Otworzył Szpital la Misericordia w Rio de Janeiro”. 

Jest wiele historii, w których świadkowie opowiadają o cudach zdziałanych przez o. Anchietę: o cudownych połowach ryb, o ptakach, które utworzyły jakby parasol chroniący misjonarzy na łodzi przed palącym słońcem, o przypływie morza, które nie zalało zatopionego w modlitwie i kontemplacji o. Józefa, o cudownym uzdrowieniu kalekiego indiańskiego chłopca, który na słowo ojca wstał i chodził.

O. Anchieta przestał być prowincjałem w 1588 roku. W 1592 roku został wizytatorem jezuickich domów na południu Brazylii. Umarł 9 czerwca 1597 roku w Reritibie. Został pochowany w Sao Tiago. Administrator Apostolski ogłosił go wtedy „Apostołem Brazylii". Beatyfikował go Jan Paweł II, a kanonizował w 2014 roku papież Franciszek.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!