Św. Franciszek Caracciolo
Św. Franciszek Caracciolo
0,00 / 0,00
Św. Franciszek Caracciolo

Św. Franciszek Caracciolo

4 czerwca

Pochodził ze szlacheckiego rodu. Po kądzieli był spokrewniony ze św. Tomaszem z Akwinu. Jest drugim, obok św. Januarego, patronem Neapolu we Włoszech. Cudem ozdrowiał i poświęcił swoje życie na służbę Bogu. Założył nowy zakon. Dzisiaj powiemy o św. Franciszku Caracciolo.

Św. Franciszek Caracciolo
0,00 / 0,00

Askaniusz Pisquizio, bo takie było jego imię chrzcielne, urodził się 13 października 1563 roku w Villa Santa Maria w ówczesnym królestwie Neapolu. Pochodził ze szlachetnego rodu. Przez ojca, Ferdynanda Caracciolo był spokrewniony z neapolitańskimi książętami. Po matce, Izabelli Barratucci, jego krewnym był św. Tomasz z Akwinu.

Gdy Askaniusz miał 22 lata, zachorował na śmiertelną chorobę skóry, podobną do trądu. Złożył wtedy ślub, że jeśli odzyska zdrowie, poświeci swoje życie Bogu i służbie bliźniego. I wtedy cudownie ozdrowiał. Udał się do Neapolu i rozpoczął studia teologii na tamtejszym uniwersytecie. Jednocześnie rozpoczął intensywne życie modlitwy, pokuty i działalności dobroczynnej.

W 1587 roku przyjął święcenia kapłańskie. Przyłączył się też do bractwa kapłanów zwanego „Białe Szaty Sprawiedliwości". Ich celem było opiekowanie się więźniami i galernikami, a także towarzyszenie skazanym na śmierć. W pobliżu kaplicy stowarzyszenia był też szpital dla nieuleczalnie chorych i Askaniusz zaangażował się także w to dzieło.

Wtedy zdarzyło się coś, co nasz patron odczytał jako znak woli Bożej. Pewien gorliwy człowiek, Jan Augustyn Adorno, chciał założyć nowy zakon i wysłał list z prośbą o wsparcie do niejakiego Ascanio Caracciolo. Chodziło o krewnego naszego patrona o tym samym imieniu, ale list trafił w ręce Askaniusza, a on odczytał to jako znak woli Bożej.

Udał się zatem razem z Janem Augustynem do pustelni w Camaldoli, żeby w ciszy i na modlitwie opracować regułę nowego zakonu. Do ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa dodali czwarty ślub, że nie będą przyjmować żadnych godności kościelnych poza zakonem, a także w samym zakonie nie będą się o nie starali. Zwrócili się do papieża Sykstusa V, aby zatwierdził regułę nowego zakonu Kanoników Regularnych Mniejszych, co ten uczynił w roku 1588.

Nowy zakon miał podwójny charakter, kontemplacyjny i czynny. Czynna gałąź zajmowała się przede wszystkim biednymi, chorymi i więźniami. Gałąź kontemplacyjna wspierała tę działalność modlitwą, przede wszystkim adoracją Najświętszego Sakramentu, a także przez posty i umartwienia.

Askaniusz i Jan złożyli swoje profesje zakonne 9 kwietnia 1589 roku, w drugą niedzielę Wielkanocy. Stąd motto zakonu „na większą chwałę Zmartwychwstałego". Askaniusz przyjął wtedy zakonne imię Franciszek.

W 1591 roku, w wieku 40 lat zmarł Jan Adorno. Franciszek wbrew swojej woli został wybrany generałem zakonu w marcu 1593 roku. Zakonnicy objęli opieką kościół Matki Bożej Większej w Neapolu. Po kilku latach otwarli domy w Hiszpanii, a także w Rzymie.

Po siedmiu latach Franciszek na własną prośbę zrzekł się urzędu generała zakonu. Oddawał się modlitwie, był przełożonym klasztoru i mistrzem nowicjatu. Papież Paweł V chciał go parokrotnie mianować biskupem, ale Franciszek wymawiał się złożonymi ślubami zakonnymi nieprzyjmowania godności kościelnych.

Był gorliwym kapłanem i dobrym kaznodzieją. Prowadził surowe i umartwione życie. Miał wielkie nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Popierał i sam wprowadzał uroczyste wystawienia, adoracje i procesje. Jest także autorem publikacji „Siedem stacji męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa".

Franciszek Caracciolo zmarł 4 czerwca 1608 roku, w przeddzień uroczystości Bożego Ciała. Pochowany został w kościele zakonnym Matki Bożej Większej w Neapolu. Beatyfikował go Klemens XIV a kanonizował w roku 1807 Pius VII.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!