Bł. Dorota z Mątowów
Bł. Dorota z Mątowów
0,00 / 0,00
Bł. Dorota z Mątowów

Bł. Dorota z Mątowów

25 czerwca

Niewielkie pomieszczenie, w którym się znalazła miało trzy okienka…, ale brakowało w nim drzwi. Tak, tego chciała…, umrzeć. Umrzeć dla świata. Jedno z tych okien pozwalało kierować wzrok ku niebu, przez drugie widać było cmentarz i to przez nie mogła rozmawiać z ludźmi, którzy przychodzili szukając pociechy i porady duchowej. I jeszcze to trzecie, najważniejsze – na Kościół, na ołtarz z Najświętszym Sakramentem - to tędy przychodziło do niej prawdziwe życie. Codzienna Komunia święta, co w tamtych czasach i miejscu – czternastowiecznym Kwidzyniu, w państwie krzyżackim było niespotykane. Dla innych przystąpienie do stołu Pańskiego było możliwe zgodnie z ówczesną tradycją, siedem razy do roku. Błogosławiona Dorota z Mątowów, bo to o niej dziś będzie jako jedyna w polskiej hagiografii wybrała formę życia rekluzy, czyli zakonnicy, którą zamurowano w zakonnej celi. Była też jedyną stygmatyczką.

Bł. Dorota z Mątowów
0,00 / 0,00

Urodziła się 25 stycznia 1347 roku w Gross-Montau, dzisiaj Montowy Wielkie niedaleko Malborka na Pomorzu. Była siódmym z dziewięciorga dzieci osadników holenderskich Wilhelma i Agaty Schwartze.

Już jako mała dziewczynka, Dorota miała widzenia Chrystusa na krzyżu, praktykowała umartwienia i pokuty, i doznała łaski stygmatów, choć były one ukryte. Do spowiedzi świętej zaczęła przestępować, gdy miała sześć lat. Do Pierwszej Komunii św. przystąpiła mając lat 10.

Od młodości pragnęła życia zakonnego, ale gdy miała 16 lat, pod naciskiem starszego brata, bo ojciec już zmarł 4 lata wcześniej, została wydana za mąż za gdańskiego rzemieślnika, Adalberta Swertvegera, który był od niej starszy o 20 lat. Nie było to udane małżeństwo, choć mieli ze sobą dziewięcioro dzieci.

Adalbert był bogatym mieszczaninem, ale był porywczy i gwałtowny. Lubił wystawne życie towarzyskie i często nadużywał alkoholu. Dorota szukała pociechy duchowej w religii. Codziennie uczęszczała na Mszę św. do gdańskiego kościoła mariackiego. Wiele się modliła i pokutowała. Wspomagała też hojnie ubogich.

Nie podobało się to porywczemu mężowi. Adalbert zamykał Dorotę, żeby nie mogła chodzić do Kościoła. Pewnego dnia ją tak pobił, że była bliska śmierci. 

To go otrzeźwiło. Złagodniał, zaczął przystępować do sakramentów świętych. Zapewne do jego nawrócenia przyczyniły się też nieszczęścia rodzinne. W czasie zarazy w roku 1373 zmarło mu troje dzieci, a w trakcie kolejnej po 9 latach, dalszych pięcioro. Pozostała tylko jedna córka, Gertruda, która potem wstąpiła do klasztoru mniszek cysterek w Chełmnie.

Wtedy Dorota z mężem udali się do sanktuarium relikwii męki Pańskiej w Akwizgranie i sanktuarium maryjnego w szwajcarskim Einsiedeln, a potem w dwuletnią pielgrzymkę po sanktuariach Europy. W jej czasie Dorota spotkała się w niektórych klasztorach żeńskich z nową formą ascezy przez zamurowanie się w celi zakonnej. Gdy w 1390 roku Dorota była na obchodach roku jubileuszowego w Rzymie, zmarł jej mąż.

Po powrocie zamieszkała w Kwidzyniu, w małej, obskurnej komórce. Korzystała z kierownictwa duchowego byłego dziekana wydziału teologii na uniwersytecie w Pradze, Jana z Kwidzyna. On szybko ją zrozumiał, uznał za mistyczkę i objął opieką duchową. Zezwolił Dorocie na częstą Komunię świętą i wystarał się u biskupa o pozwolenie dla niej na całkowite odcięcie się od świata przez zamurowanie w celi.

W tym czasie ujawniły się jej niewidoczne dotąd stygmaty. Wyczerpana przez pokuty, zmarła 25 czerwca 1394 roku. Mimo, iż sława jej świętości rozeszła się natychmiast, beatyfikował ją dopiero Paweł VI w roku 1976.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!