Św. Jan Franciszek Regis
Św. Jan Franciszek Regis
0,00 / 0,00
Św. Jan Franciszek Regis

Św. Jan Franciszek Regis

16 czerwca

Był krzepkiej budowy, zaprawiony do różnych warunków, bo ziemia, z której pochodził, smagana wiatrami, latem spalona słońcem nie zachęcała do rozczulania się nad sobą. Był zahartowany w zawiejach i zamieciach, przemierzał góry jako wędrowny kaznodzieja. Dzisiaj powiemy o świętym Janie Franciszku Régis, jezuicie.

Św. Jan Franciszek Regis
0,00 / 0,00

Urodził się 31 stycznia 1597 roku w małej wiosce Fontcouverte, w południowej Francji. Pochodził z zamożnej rodziny. Szkołę podstawową ukończył w rodzinnej wiosce. Gdy miał piętnaście lat, rodzice wysłali go do jezuickiego kolegium w Béziers. W 1616 roku wstąpił do nowicjatu jezuitów w Tuluzie.

Pierwsza praca, jaka była mu przydzielona to nie kaznodziejstwo, ale bycie nauczycielem w kolegium jezuitów w Pamiers, w zastępstwie chorego współbrata. „Nazwanie kolegium tamtej szopy bez drzwi i okien było czystym eufemizmem, ale zamiłowany w ubóstwie Régis poczuł się w swoim żywiole. W dniach wolnych od zajęć szkolnych poświęcał się kaznodziejstwu”.

Święcenia przyjął w 1630 roku. „Latem 1632 roku został skierowany do Montpellier, stolicy Langwedocji. To stąd, aż do śmierci – przez krótkich osiem lat – będzie wyprawiał się jako katechista i misjonarz w górski region Les Cévennes”. W tamtym rejonie co dopiero skończyły się wojny religijne, a podziały miedzy katolikami i protestantami były bardzo żywe.

Jan Franciszek mówił prostym językiem. Nie to, „co wiedział, ale co widział i czuł". „Jeszcze bardziej wymowne były jego czyny. Chodził od drzwi do drzwi, prosząc o jałmużnę, rozdzielając chleb, troszcząc się o chorych. Odwiedzał w domach dziewczęta zarabiające na życie prostytucją, umieszczał je w bezpiecznym miejscu, szukał dla nich uczciwej i dobrze wynagradzanej pracy”.

W 1634 roku biskup Viviers poprosił o pomoc jezuitów w ewangelizowaniu zaniedbanej diecezji. Jednym z dwóch jezuitów mu przydzielonych był Jan Franciszek. Jezuici mieli iść jako pierwsi, przygotowywać wiernych do spowiedzi i Eucharystii, którą uroczyście miał odprawiać biskup w głównej parafii dystryktu.

„Ojciec Régis realizował plan, ale poszedł znacznie dalej. Nie wystarczyło mu podtrzymywanie wiary tam, gdzie ona już była. Chciał iść do tych, którzy nie mogą przyjść do niego, niezależnie od warunków: w deszczu, śniegu, na wietrze, od chaty do chaty, od folwarku do folwarku. Odwiedzał chorych, głosił słowo Boże, nie zważając na to, czy to są katolicy, czy protestanci”. Misja o. Jana w diecezji Viviers okazała się wielkim sukcesem. Tłumy były poruszone jego słowem i przykładem życia.

Od roku 1636 o. Jan przeprowadzał podobne misje w diecezji Le Puy. Tam też słuchały go wielkie tłumy. Podobnie, jak wcześniej, wspierał swoje słowa uczynkami miłosierdzia. Przylgnął do niego nawet przydomek „ojca ubogich". „Osobiście ich wspomagał. Zakładał księgę, w której po jednej stronie zapisywał imiona najbardziej potrzebujących pomocy, a po drugiej imiona dam, które zobowiązywały się poświęcić im czas i wspomagać materialnie”.

Swoje apostolstwo tak zorganizował, że miesiące letnie od kwietnia do października był w miastach, a zimą głosił Ewangelię po wioskach. W lutym 1640 roku otrzymał polecenie, by wrócił do kolegium w Le Puy. Choć było to niepojęte, posłuchał. Na jesieni wrócił do swoich misji. 

Zmarł 31 grudnia 1640 roku w małej wiosce La Louvesc, gdzie przybył, aby przeprowadzić misje. Beatyfikował go Klemens XI, a kanonizował w roku 1737 papież Klemens XII.

Tekst, nagranie, lektor

o. Paweł Kosiński SJ

Chciałbym żyć dobrze! Chcę pozostawić po sobie dobry ślad w życiu innych ludzi! Ale jak tego dokonać? Gdzie znaleźć inspirację i środowisko, które by mi pomogło chcieć dużo i sięgać po to, co dalej i więcej? Mamy potężnych orędowników. Ich życie i doświadczenia to kopalnia inspiracji i rzeczywistej duchowej energii na codzienną wędrówkę człowieka. Modlitwa w drodze codziennie prezentuje „Patrona dnia”, którego postać jest wpisana do katolickiego kalendarza liturgicznego. Posłuchaj tych opowieści, podziwiaj postacie twoich orędowników i daj się pociągnąć do dobra. Naprawdę warto!